Co skrywają cieszyńskie podziemia i czy tak naprawdę istnieją? Legendy o podziemnych korytarzach ciągnących się pod starą częścią miasta od lat rozbudzają wyobraźnię wielu badaczy i pasjonatów, chcących poznać i uchylić choć rąbek tajemnic z przeszłości grodu.

Okazją do zgłębienia wiedzy na temat podziemnych korytarzy stał się ubiegłoroczny projekt autorstwa Wojciecha Święsa „Cieszyńskie Podziemia Na Start”, który dzięki wsparciu z Budżetu Obywatelskiego w ubiegłym roku pozwolił na przeprowadzenie badań i odgruzowanie średniowiecznej piwnicy przy ulicy Przykopa. W ubiegłą niedzielę mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego przez kilka godzin mieli niebywałą okazję poznawać efekty dotychczasowych prac. Zainteresowanie mieszkańców podziemiami przeszło najśmielsze oczekiwania, tego dnia przez kilka godzin piwnicę zwiedziło kilkaset osób.

Do tej pory udało się zinwentaryzować trzy pomieszczenia, z czego dla zwiedzających udostępniono pierwsze z nich. Pięknie sklepiona kamiennym łukiem piwnica i wyłożona rzecznym kamieniem z pewnością skrywa niejedną jeszcze do wyjaśnienia zagadkę. Na chwilę obecną nie wiadomo, jaką niegdyś funkcję pełniła, ale kolejne odkryte pomieszczenia wyglądają równie obiecująco. Stare mury odsłaniają wielobarwne nacieki jaskiniowe, co tylko zaostrza apetyt na dalszą eksplorację tego miejsca. To na ile będzie to możliwe, będzie w dużej mierze zależeć od mieszkańców Cieszyna i pozyskanych po raz kolejny środków z Budżetu Obywatelskiego, w tym celu do Ratusza wpłynął już kolejny projekt.

Cieszyńskie podziemia to prawdziwa skarbnica tajemnic i zagadek, które być może uda się rozwikłać i zrobić z nich prawdziwą turystyczną perełkę Cieszyna. Na to liczą autorzy projektu.

- Mam nadzieje, że piwnica stanie się atrakcją turystyczną, trzeba jeszcze znaleźć pomysł na to jak ją odpowiednio zaadoptować do funkcji atrakcji turystycznej. Według mnie taką atrakcją może być, tym bardziej, że wielu takich zabytków w Cieszynie - otwartych do zwiedzania nie mamy - przekonuje Wojciech Święs.

W kolejnym tygodniu mają zostać wykonane odwierty, które pozwolą na weryfikację tego, czy za ostatnim pomieszczeniem jeszcze coś dalej się znajduje i jak wygląda. - Jeśli fachowcy i władze miasta stwierdzą, że wygląda to obiecująco, to myślę, że cześć środków (jeżeli uda się je pozyskać) zostanie wykorzystana na przebijanie się przez mur, by uzyskać dostęp do dalszych pomieszczeń. Natomiast, jeśli nie będziemy się dalej przebijać, to i tak jest wiele jeszcze prac do wykonania, ponieważ piwnica jest w stanie surowym. Trzeba skończyć prace ogólnobudowlane, a następnie trzeba ją zaadoptować, by mogła pełnić w przyszłości funkcje atrakcji turystycznej - wyjaśnia w rozmowie z naszym portalem autor projektu Wojciech Święs.

Foto i tekst Krzysztof Telma
















Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter