Emocje, szybkość, widowiskowe skoki i do tego towarzysząca zawodnikom adrenalina. Downhill City Tour, czyli ekstremalnie górski wyścig rozegrany w samym sercu miasta. Niedziela nad Olzą zdecydowanie należała do miłośników ekstremalnej jazdy rowerowej. Rozegrany po raz trzeci w Cieszynie wyścig rodem przeniesiony z górskich zboczy, z każdym rokiem cieszy się, co raz większą popularnością.

W tym roku na stracie pojawiło się blisko 130 zawodników, których przyciąga nie tyle piękna i zabytkowa architektura miasta, co naturalne ukształtowanie terenu i pojawiające się przeszkody architektoniczne. Strome zjazdy, wąskie uliczki czy zróżnicowana nawierzchnia doskonale sprawdza się w ekstremalnie trudnych konkurencjach. W tym roku nad Olzą pojawili się zawodnicy nie tylko z Polski, Czech czy Słowacji, a również Irlandii i Anglii, którzy oprócz przygotowanych przez organizatora przeszkód musieli się zmagać z uciążliwymi podmuchami wiatru.

Mimo, iż ta dyscyplina sportu jest zdominowana przez mężczyzn, na starcie w Cieszynie nie zabrakło także kilku kobiet. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja KULT, która co roku stara się urozmaicać trasę zawodnikom.

- Zawodnicy oczekują na pewno nowych przeszkód, nowych atrakcji. Staramy się, aby trasy były coraz ciekawsze, coraz szybsze i bardziej widowiskowe… Myślę, że ta impreza wpisała się w kulturę Cieszyna. Zawodnicy wiedzą, że wyścig się tutaj odbywa, lubią te zawody i tą miejscowość. Centrum miasta jest położone na terenie pochyłym, co przy tych zawodach doskonale się sprawdza - przyznaje w rozmowie współorganizator imprezy Łukasz Wojciechowski.

Downhill City Tour, to nie tylko pasjonująca ekstremalna jazda, ale także wiele dodatkowych atrakcji. W przygotowanej strefie kibica czekały także atrakcje dla dzieci, tor pumptrack wraz z instruktorem, czy konkursy z nagrodami cieszyły się równie dużym zainteresowaniem.












Foto i tekst Krzysztof Telma
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter