Pani Monika Sitek we wrześniu ubiegłego roku dołączyła do kadry pedagogicznej Katolickiego Gimnazjum i Liceum im. św. Melchiora Grodzieckiego w Cieszynie. Szybko zyskała sympatię uczniów. Uśmiechnięta, optymistyczna, zakochana w biologii, której naucza – przeniosła w szkolne mury jedną ze swoim pasji, mianowicie - grę w szachy. Koło szachowe, które tak licznie skupia uczniów, to jej zasługa.

BSK: Zawodowo nauczyciel, prywatnie?

M. Sitek: Przede wszystkim mama 3-letniego chłopca. Oprócz tego, w wolnym czasie… osoba zafascynowana swoim przedmiotem nauczania i grą w szachy, które towarzyszą mi od dziecka. Grał mój tata, brat, moi kuzyni… Dziś swoją pasją mogę zarażać innych i widzę, że dzieje się to z bardzo pozytywnym skutkiem…


BSK: Pani od biologii... Spełniło się marzenie małej dziewczynki?


M. Sitek:
Oj tak. Nauczycielem chciałam być właściwie od zawsze. Już w szkole podstawowej swoje plany na przyszłość opisałam w wierszu, który zaczynał się od słów „Gdy dorosnę zostanę przedszkolanką…”. Jak widać praca z dziećmi często pojawiała się moich myślach. Ukończyłam Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie, następnie Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska.


BSK: Dlaczego akurat biologia?


M. Sitek:
W biologii zakochałam się w liceum. Wcześniej moim ulubionym przedmiotem była chemia. Dziś uważam, że fajnie jest być nauczycielem przedmiotu, który wiąże się bezpośrednio z nami, a co może być bliżej nas niż biologia? (śmiech) Wydawać by się mogło, że to przedmiot, którego trzeba uczyć się, powtarzając gotowe formułki. Uważam jednak, że tak nie jest. Biologię trzeba przede wszystkim zrozumieć, a czym więcej posiadamy wiadomości, tym więcej rozumiemy. W biologii nic nie dzieje się bez przyczyny.


BSK: Po sposobie, w jaki opowiada Pani o swojej pracy wnioskuję, że jest w niej mnóstwo pasji…


M. Sitek:
Tak, zdecydowanie. Najbardziej interesuję się przedmiotem, którego nauczam. Staram się na bieżąco wzbogacać swoją wiedzę, bo jak wszyscy wiemy, ogromnie dużo dzieje się w tej dyscyplinie naukowej. W wolnej chwili więc, zamiast muzyki i filmu wybieram – ciszę i skupienie, one pozwalają mi znaleźć nowe publikacje, materiały, artykuły, które jeszcze bardziej poszerzają moje zainteresowania. Oczywiście, staram się też wpisywać w swoją codzienność zdrowe odżywianie, dietę i ruch…


BSK: Dziś młodzież zna mnóstwo matematycznych wzorów, a nie potrafi wskazać położenia wątroby :) 


M. Sitek: Spotykam się z takim stwierdzeniem. Staram się w dostępny sposób przekazywać młodym ludziom potrzebną, życiową wiedzę… Widzę, że uczniowie chętnie chłoną tę wiedzę. Zadają pytanie, dzielą się swoimi spostrzeżeniami i obawami… Wspólnie więc o nich dyskutujemy, omawiamy je…

Za nami również VI edycja NOCY BIOLOGÓW - 17 uczniów naszych szkół wzięło udział w ogólnopolskiej akcji. Uczniowie zapoznali się z pracą w laboratoriach i ich wyposażeniem, wzięli udział w wykładach, pokazach, warsztatach i konkursach


BSK: A jednak nie tylko biologia skrada Pani czas i myśli…


M. Sitek:
Tak. Jestem w trakcie realizacji studiów podyplomowych, które pozwolą mi nauczać w szkole również chemii.


BSK: Gdyby dzisiaj miała Pani zweryfikować swoje dziecięce marzenia, jakie by one teraz były?


M. Sitek:
Dokładnie takie same. Też chciałabym uczyć, mieć kontakt z uczniami, prowadzić lekcje… Nie zmieniłabym tego. Praca daje mi ogromną radość i spełnienie. 


BSK: Na zakończenie zapytam jeszcze o Pani syna – on też będzie kiedyś grał w szachy?


M. Sitek: Tak. Już stawia pierwsze ruchy na szachownicy :)

Dziękuję za rozmowę.


Barbara Stelmach-Kubaszczyk
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter