– Nie byłoby tego wszystkiego, gdybyśmy nie działali wspólnie…
– podkreśla Michał Fielek, mieszkaniec Cieszyna i inicjator akcji "Zapałki, które rozpalają dobro", a wcześniej akcji z autografami zbieranymi na masce małego fiata. O sobie nie lubi mówić zbyt wiele. Woli działać. Być może dlatego, że zawód strażaka, wymaga zdecydowania. Jedno jest pewne – zapałkami rozpala wokół siebie dobro. W jaki sposób? Przede wszystkim dostrzegając ludzi potrzebujących i wyrażając wdzięczność wobec tych, którzy angażują się w kolejne inicjatywy, których jest pomysłodawcą.

BSK: Akcja z autografami na masce małego fiata zakończyła się sukcesem – zebrałeś 56 podpisów zupełnie wyjątkowych, znanych i powszechnie cenionych osób. Potem przyszedł czas na „Zapałki, które rozpalają dobro”, na których pojawiły się kolejne nazwiska, wymieniać możne długo… Jan Englert, Katarzyna Słomka, Janusz Rokick, Krzysztof Krawczyk, Maciej Kot, Piotr Żyła, Adam Małysz, Zbigniew Cieślar, Krzysztof Respondek, Halina Mlynkova, Łukasz Piszczek, Grzegorz Turnau, Kajetan Kajetanowicz, Łowcy.B, Adam „Asan” Asanow, Kabaret Ani Mru-Mru, TEDE, Władysław Grzywna, Leszek Malinowski, Jan Blachowicz, Paweł Domagała, LemON, Barbara Kurdej-Szatan, Mikołaj Krawczyk, Michał Ziembicki,…

Michał Fielek: I będzie jeszcze więcej (śmiech). To przygoda mojego życia! Dzięki wsparciu rodziny, znajomych, a także zupełnie obcych, lecz życzliwych osób, akcja stała się naszą wspólną sprawą, dlatego wszystkim serdecznie dziękuję!

BSK: Jak Cię znam w momencie, kiedy zbierałeś autografy na masce fiata, w głowie miałeś już kolejną inicjatywę? Mylę się?

MF: To prawda. Podczas jednego z wywiadów zostałem zapytany, czy planuję następne działania. Opowiedziałem o moich nowych planach, wtedy zupełnie spontanicznie powstał pomysł na wykorzystanie dużej paczki zapałek, który podsunęła mi Katarzyna Koczwara.

BSK: Uznałeś go za strzał w dziesiątkę?

MF: Zdecydowanie.



BSK: Ktoś zdecydował się Ciebie wesprzeć w pomyśle? Kogoś zainspirowałeś?

MF: Na wsparcie nie trzeba było długo czekać. Z pomocą przyszedł cieszyński rzeźbiarz Przemysław Hańderek. Ten wspaniały człowiek bez wahania podjął się wyzwania i wkładając całe serce, stworzył jedyne, niepowtarzalne pudełko zapałek, na którym teraz zbieram autografy. Jest to kolejna osoba, która bezinteresownie wsparła akcję... naszą wspólną akcję.

BSK: Bardzo Ci zależało na inicjatywie związanej z pomocą jakiemuś strażakowi lub rodzinie strażaka.

MF: Niestety, życie szybko zweryfikowało moje plany, ponieważ w całej Polsce prowadzone są rożne akcje, ale problem pojawia się w momencie, gdy ma dojść do oficjalnej licytacji przedmiotu. Jednak strażak nigdy się nie poddaje, z pewnością kolejne przedsięwzięcie zorganizuje w innej formie, aby móc pomóc potrzebującym kolegom po fachu, np. strażakowi, który uległ wypadkowi.

BSK: I nie poddałeś się…

MF: Następnie chciałem wesprzeć chorego chłopczyka z naszego terenu. Niestety, wystąpiły podobne komplikacje i utrudnienia, więc zdecydowałem się na inny rodzaj pomocy w jego przypadku.

BSK: Wracając do „Zapałek, które rozpalają dobro” – paczka zapałek przekazana zostanie do Fundacji Anny Dymnej?

MF: Wykonałem wiele telefonów, wysłałem mnóstwo e-maili, aż trafiłem do Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko". Po bardzo sympatycznej rozmowie z pracownikiem Fundacji doszliśmy do porozumienia. Teraz mogę już wszystkich oficjalnie poinformować, że po zakończeniu mojej akcji paczkę zapałek z autografami przekażę właśnie Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko", a całkowity dochód z licytacji przeznaczony zostanie na podopiecznych Fundacji.



BSK: Tak więc każdy z nas może pomóc i jednocześnie wesprzeć Fundację.

MF: Dokładnie tak. Zachęcam do śledzenia profilu na fb i jeszcze raz wszystkim serdecznie dziękuję za dotychczasową pomoc!

BSK: A ja dziękuję Ci za rozmowę i za ogromne serce dla innych. To prawdziwa radość poznawać ludzi z taką pasją i chęcią niesienia pomocy. 



/zdjęcia pochodzą z archiwum Michała Fielka/
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter