Pamiętajmy, że Pan Bóg nigdy nie chce dla nas źle. Choć czasem ciężko jest nam przy Nim trwać, kiedy spotykają nas różne przykrości, to jednak On zawsze chce dla nas jak najlepiej.

Kiedy byłam małym dzieckiem ciężko mi było uwierzyć w Pana Boga. Oczywiście byłam wychowywana w wierze katolickiej i uczęszczałam do kościoła, a co wieczór modliłam się wraz z mamą, która starała się przekazać mi jak najwięcej chrześcijańskich wartości. Ja jednak nie potrafiłam w pełni uwierzyć w Pana Boga, bo po prostu się Go bałam. Słyszałam, że jest dobry, ale mój mały mózg nie był w stanie połączyć dwóch najważniejszych faktów. Przez długi czas zastanawiałam się, dlaczego istnieje piekło, skoro Pan Bóg jest przedstawiany jako dobry Ojciec. Bałam się tego, że nie będę wystarczająco dobra, że popełnię w życiu zbyt wiele grzechów, że zranię zbyt wiele osób i przez to będę skazana na wiecznie cierpienie. Przerażała mnie również wizja Nieba. Jako dziecko nie wyobrażałam sobie, jak mogłabym spędzić całą wieczność w idealnym, pozbawionym wad miejscu. Wydawało mi się to nudne i nie uważałam tego za jakąś nagrodę czy przyjemność.

Oczywiście, tak jak każda nastolatka przechodziłam przez okres buntu. Pokłóciłam się z Panem Bogiem, nie mogłam uwierzyć, że istnieje, a rodzice zastanawiali się, jaki błąd popełnili w moim wychowaniu. Byli źli głównie na siebie, że zawiedli Boga i nie udało im się wychować mnie w wierze katolickiej. Nie potrafili zrozumieć tego, że można odrzucić Boga. A mi wtedy wydawało się, że najważniejsza wiara, to wiara w siebie. Kiedy jednak przechodziłam przez trudne sytuacje, zawsze zwracałam się do Boga. Nie była to modlitwa, nie klękałam przed krzyżykiem, nie odmawiałam znanych formułek. Po prostu rozmawiałam i prosiłam. Zwierzałam się i podświadomie wiedziałam, że mnie słyszy. Te sytuacje świadczą o tym, że mimo zwątpienia jednak dopuszczałam do siebie myśl, że On gdzieś tam być może jest.

Teraz, kiedy jestem już dorosła, mam zupełnie inne spojrzenie na wiarę i Pana Boga. Teraz w końcu wiem, że On istnieje. Robiłam wiele głupich rzeczy w życiu, ale On nigdy mnie nie opuścił. Trwał przy mnie, jak najlepszy przyjaciel i w chwilach zwątpienia był dla mnie oparciem. To dzięki Niemu mam zdrowych, szczęśliwych rodziców. To dzięki Niemu mam, gdzie mieszkać i co jeść. Uwierzyłam w Niego, bo przestałam się Go bać. Nareszcie wiem, że On chce dla nas jak najlepiej. Nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Jestem wdzięczna mojej mamie za to, że nie przestawała rozmawiać ze mną o Bogu i nie poddała się, kiedy od Niego odeszłam. To dzięki tym rozmowom zrozumiałam, że Pan Bóg rzeczywiście istnieje.

/JK/

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter