Na niecodzienną imprezę zaprosił Grzegorz Puda - poseł na Sejm RP z Prawa i Sprawiedliwości z Bielska-Białej, szeroko rozumiane środowisko sympatyków. Wraz ze swymi współpracownikami zorganizował w niedzielne popołudnie 11 lutego br. wyjazd  do Wisły, aby  tam wziąć udział w kuligu i biesiadzie.

Kulig w Wiśle-Czarne to pomysł na lepszą integrację, ale też zabawę w gronie rodzinnym,  w środowisku sympatyków i współpracujących z posłem. Na to spotkanie zjechali się, oprócz uczestników z Bielska-Białej,  całe grupy również z rodzinami z Cieszyna, Pszczyny i Czechowic Dziedzic. Wybrano na docelowe miejsce kuligu i  biesiady  kolibę  „U Marioli”, która  należy do atrakcji Wisły. Trasa kuligu zaczynała się w Wiśle Czarnem i prowadziła doliną Białej Wisełki, zboczem Baraniej Góry do koliby. Sunęliśmy   na saniach  oświetlonych pochodniami, z zaprzęgiem konnym, słuchając góralskich melodii, drogą prowadzącą  pośród  ośnieżonych, niebotycznych świerków. To zostawiło niezatarte wspomnienie i wprawiło nas  w dobry nastrój.

A potem w kolibie - góralskiej chacie „U Marioli”, przy ognisku buchającym ciepłem, uczestnicy piekli kiełbaski z oscypkiem, przy akompaniamencie 4 osobowej żywieckiej, góralskiej kapeli. W tej pięknie wystrojonej kolibie, ożywione rozmowy, tańce, skoczna muzyka, towarzyszyły biesiadnikom przez cały czas, który jedna z uczestniczek Wiesława Jakubiec podsumowała: „Kulig w Wiśle to bardzo miłe zakończenie karnawału. Mogliśmy się tutaj lepiej poznać, bardziej zintegrować,  warunki temu sprzyjały. Razem śpiewaliśmy, bo kapela góralska  grała piękne polskie melodie. Było  patriotycznie i wesoło, poskakaliśmy, tańczyli wokół ogniska, przy którym smażyliśmy kiełbaski, piekliśmy  góralskie oscypki. W sumie bardzo udane spotkanie. I dyskusje były przy stołach, nawet polityczne, ale była pełna zgoda, żadnych sporów. To było bardzo udane niedzielne popołudnie. Warto powtarzać takie imprezy”.

Inna uczestniczka kuligu Pani Magdalena, która była z mężem Adamem i 7 letnim synem Stanisławem dodała: „Spotkanie  było udane, radosne, bo byliśmy razem z synem, który był pierwszy raz na tak zorganizowanym, prawdziwym kuligu. Zaskoczył go taki sposób spędzenia czasu. Wśród nas byli  znajomi i  dobra  okazja, aby się pobawić, porozmawiać. Kulig  nam się podobał. Powróciliśmy w strony naszej młodości. Tutaj w Wiśle chodziłam do szkoły, do Technikum Hotelarskiego. Warto było odwiedzić te strony i miło spędzić czas w gronie sympatycznych ludzi. Spotkanie uważam za pożyteczne, potrzebne.  Oby było ich więcej”.

Dziękujemy posłowi za pomysł i organizację tak radosnej, rekreacyjnej imprezy, równie potrzebnej jak oficjalne, poważne uroczystości.

Tekst i fotografie Urszula i Andrzej Omylińscy

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter