"Sama chęć posiadania czegoś, jest lepsza od samego faktu posiadania. Mówi się, że satysfakcja jest śmiercią pożądania".

Podobno, kiedy w grę wchodzi miłość, czasem nie warto być realistą, ale dać się ponieść uczuciu.

Podobno czasem trzeba przymknąć na coś oko, na coś innego popatrzeć przez palce, a już najlepiej udawać, że czegoś nie widzi się w ogóle.

"Jesteś pisarzem, więc Twój umysł próbuje zrobić z nas jakąś specjalną parę, która będzie razem na wieki, ale nie... nie jesteśmy nikim wyjątkowym".

Czasem faktycznie próbujemy przypisać naszemu związkowi jakąś większą wagę. Wydaje nam się, że osoba, z którą jesteśmy to miłość naszego życia i jeśli nie będziemy szczęśliwi z nią, to nie będziemy szczęśliwi z nikim, nigdy.

W życiu popełniamy różne głupoty, niektóre wybaczyć jest łatwiej, niektóre trudniej, ale wszystkie da się wybaczyć. Nie uważam, że jest coś złego w idealizowaniu związku. Dla nas najważniejsze są przede wszystkim nasze uczucia, a nie sądy otaczających nas osób. Jeśli sądzimy, że nasz związek, to historia miłosna, która przetrwa wszystko - mamy prawo tak sądzić.

Aby zdrowo podejść do naszego związku, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie mamy podstawy, żeby tak sądzić.

Jeśli nasz związek trwa krótko, nic ze sobą nie przeżyliśmy, nie przeszliśmy przez dobre i złe rzeczy wspólnie i - co najważniejsze - mamy świadomość, że pierwszy lepszy problem sprawi, że nasz związek pryśnie niczym bańka mydlana, to zastanówmy się, czy rzeczywiście jesteśmy wyjątkową parą, inną niż cała reszta.

Często uważamy, że w związku chodzi o miłe spędzanie ze sobą czasu, trzymanie się za ręce i głaskanie po głowie, kiedy jest dobrze. Rzeczywistość okazuje się inna, kiedy przychodzą problemy. Wtedy dopiero zaczynamy rozumieć, że głaskać po głowie można się przez pierwszy etap związku, kiedy na nasz nos miłość zakłada różowe okulary i sprawia, że nie widzimy nic oprócz zalet partnera. Łatwo jest wtedy spędzać miło czas. Trudniej jest spędzać razem miło czas, który wcale nie jest dla nas przyjemny. Czasem też okazuje się, że nie tylko ciężko jest go spędzać mile, a złe rzeczy starać się zamieniać w dobre, ale w ogóle jest nam ciężko spędzać go razem. To w tym momencie wszystkie "niesamowite historie miłosne", za które ludzie uważają swoje związki, rozpadają się w pył. Okazuje się, że wystarczy mocniejszy podmuch wiatru, żeby nasza "miłość na wieki" posypała się jak domek z kart.

Życie jednak nie jest zero-jedynkowe, o czym pisałam już wcześniej. Wyjątkowe pary też się rozstają. Też mówią sobie podłe rzeczy, ale kiedy inne pary, mówią "do widzenia" z nadzieją, że już nigdy się nie spotkają, wyjątkowe pary mówią "do widzenia" z żalem, nadzieją i myślą, że przecież mogło i dalej by mogło im się ułożyć.

Wyjątkowe pary przeszły ze sobą dużo i wiedzą, że życie jeszcze nie raz, nie dwa zaśmieje im się szyderczo w twarz i rzuci pod nogi kłody. Czasem łapiemy się na myśleniu, że innym jest łatwiej, bo życie nie daje im w kość. Mówi się, że nie mamy prawa nikogo oceniać dopóki nie założymy jego butów. To nie jest tak, że inni mają łatwiej. Być może mają inne problemy, ale mają je na pewno, bo każdy je ma. Po prostu oni potrafią sobie z nimi radzić, nie narzekając na to, jakie życie jest niesprawiedliwe, ale działając.

Możemy użalać się nad sobą, swoim życiem, czy swoim związkiem. Mówić, że wszystko jest beznadziejne i nikt nie ma się gorzej od nas. Gwarantuję Wam, że przez to przechodzili wszyscy. U jednych była to jednak chwilowa myśl, impuls, a u innych długotrwały etap, który wszedł im w nawyk. Jedni więc zaczęli działać i wyeliminowali problem, a inni tkwią w nim nadal.

Możemy siedzieć, płakać i narzekać, bo coś nam nie wyszło. Możemy tęsknić, żałować i chcieć ponownej szansy. Dopóki jednak nie ruszymy się z naszej strefy komfortu, nie zrobimy czegoś, nie zaryzykujemy - nic nie zyskamy.

Ze związkiem jest tak samo. Niewyobrażalnie wiele trzeba czasem poświęcić, niewyobrażalnie wiele trzeba zrobić i ogromnie bardzo się starać. Czasem też w sytuacjach bardzo podbramkowych przydadzą się gigantyczne pokłady nadziei. Jednemu będzie się chciało walczyć i działać, a inny machnie ręką.

Może czasem zbyt często machamy ręką na coś, co mamy w jej zasięgu?

Justyna Kubaszczyk

Pozostałe teksty z serii:

Słowo na A
Słowo na B
Słowo na C
Słowo na D
Słowo na E
Słowo na F
Słowo na G
Słowo na H
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter