Czy pieniądze dają szczęście? Biedak ich pożąda. Jednakże to samo uczucie jeszcze bardziej spotęgowane dotyka bogacza. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wszystko to byłoby prawdą, gdyby świat składał się kartonowych szablonów wycinanych przez szalonego demiurga. Szczęśliwie ludzie są różnorodni i ciężko ich zaszufladkować. Znam człowieka, który kiedyś pochwalił się, że gdyby mógł zajmować się, czym chce, to kupiłby stado owiec. Całymi dniami spoglądałby na beskidzkie stoki doglądając swych zwierząt.

Zaś na noc schodziłby do swego pasterskiego szałasu. Dziś człowiek ten nie hoduje owiec, ale jego główne zajęcie życiowe też powiązane jest z naturą. Nie biega za bogactwem. Obiema rękoma podpisuje się pod słowami Henryka Elzenberga: „Bogactwo życia mierzymy ilością odrzucanych dóbr życia”. Człowiek ten twierdzi, że może sobie na to pozwolić dzięki pieniądzom, które już posiada. To daje mu możliwość wyboru.

Jeszcze zanim skończyła się Polska Ludowa Celma już nawiązywała kontakty z jej dzisiejszym właścicielem – Grupą Cantoni. W tym czasie mój dziadek jeździł na delegacje z Celmy i był m.in. w domu prezesa Cantoniego. Pan Cantoni był osobą niezwykle majętną. Miał wielkie plany związane z rozwojem swojego przedsiębiorstwa. Wydawałoby się, że to człowiek sukcesu, któremu przeciętny zjadacz chleba może tylko zazdrościć. Jednak w prywatnej rozmowie zwierzył się memu dziadkowi, że nie jest szczęśliwy. Zrozumiał, że pęd za bogactwem go tak pochłonął, że nawet nie ma czasu by się nim cieszyć.

Rok 2017 będzie w Polsce rokiem świętego brata Alberta Chmielowskiego. Warto przywołać tu tą postać, która wycofała się z niezwykle barwnego towarzysko życia artysty. Brat Albert porzucił doczesność. Nie obchodził go już splendor. Nie przywiązywał też wagi do posiadania dóbr. Ważny był dla niego Chrystus, co miało swe odbicie w jego uczynkach miłosierdzia. Jako zakonnik poświęcił się pomocy ubogim. Wyciągał dłoń do nędzarzy, alkoholików i bezdomnych.

Mój syn Piotruś bardzo lubi bajkę o Smoku wawelskim. Opowieść o okrutnym gadzie można odnieść do współczesności. Bo czyż rząd nie jest jak ten jaszczur, który żąda co raz to nowszych danin? Nie nasyci go owca, nie zachwyci para wołów. On musi mieć to co najlepsze. Smok wymaga bowiem od nas dziewic. Tak samo zachowuje się każdy kolejny rząd. Chce więcej i więcej. Jednak rząd PiS jest wyjątkowy. Władza chce z ludem dzielić się chlebem. Do tego stopnia, że z przesycenia można popuścić pasek w spodniach. Przekonają się o tej łasce jedynie ci, którzy w ciągu roku będą pracować tylko w sezonie np. przy zbiorze truskawek, bądź pracujący całorocznie w wymiarze mniejszym niż 1/2 etatu przy założeniu, że za cały etat otrzymywali by płacę minimalną. Wypisz, wymaluj przyszłość w złotych kolorach. Dołączam do złośliwych, którzy sugerują obniżkę podatku od nieruchomości dla osób bezdomnych. Niestety takie kpiny z Polaków sprawiają, że nadal uważam ministra Morawieckiego za jedno z najsłabszych ogniw tego rządu.

Przy okazji kolejnego felietonu trzeba wrzucić również kamyczek do rodzimego ogródka i opowiedzieć o zubożałym Cieszynie, przed którym nie rysuje się świetlana przyszłość. Ba!

W mieście ciągle brak nowych kierunków rozwoju. Tak przynajmniej twierdzi nowy klub radnych POROZUMIENIE. Z obecną polityką włodarzy Cieszyna można się oczywiście nie zgadzać i jej nie popierać. Jest to prawo każdego. Jednak jak się mają te słowa do postawy radnych Swakonia i Zmeły (członkowie nowego ugrupowania), którą reprezentowali za poprzedniej kadencji. To już się zapomniało obu Panom jak się dbało o kierunki rozwoju będąc częścią koalicji rządzącej? Oj zawodna ta pamięć. Źle się dzieje, kiedy zapomina się o niewykupieniu byłego dworca PKS-u, czy modernizacji spożywczego targowiska na nieruchomości, co do której istnieje spór o prawo własności.

A teraz czas na „happy end”. Ilekroć rozczaruję się zachowaniem ludzi, tylekroć spotykam się z sytuacjami, które ten trend odwracają. Tym razem ludzie mile mnie zaskoczyli za sprawą niesienia pomocy najbardziej potrzebującym. Klub dla mam i dzieci Bawialnia zorganizował akcję pt. „Bo z przyjacielem możesz wiele!” dzięki, której udało się pomóc Sylwii - młodej, przyszłej, samotnej mamie. Życzliwych i chętnych do udzielenia pomocy na szczęście nie brakowało.

autor:Paweł Czerkowski
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter