Niewielki płomień na szczycie woskowej świecy rodzi cienie. W półmroku trójpalca dłoń skreśla gęsim piórem linie. Blask ognia odsłania połacie pergaminu. Maszkary i lewiatany zdobią brzegi zwoju towarzysząc samotnej róży wiatru. Butelka wznosi się do ust. Rum rzęsiście spływa po gęstej brodzie. Podłoga zaczyna niebezpieczny taniec. Płomień miarowo kiwa się niczym wahadło. Słychać donośne skrzypienie takielunku. Zza ściany dobiega stłumione „Pater noster”. Świat zaczyna wirować. Butla wypada z dłoni. Zalewa pergamin by zakryć jego tajemnice na setki lat … .

Obecnie Ministerstwo Spraw Zagranicznych za priorytet uznało znalezienie się w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Sprawa ma charakter wyłącznie prestiżowy. Wiadomo, że najwięcej do powiedzenia mają stali członkowie, a więc m.in. USA, Rosja i Chiny. Ma to być zastępstwo „rzekomego prestiżu” jaki dawał nam Donald Tusk na stanowisku Przewodniczącego Rady Europejskiej. Zaczynam tęsknić do czasów, kiedy Polska do niczego takiego nie aspirowała, a dumę przynosiło nam to, że papież jest Polakiem. Nie można jednak tak bezpardonowo skreślać działań polskiej dyplomacji. Aby znaleźć się na dwa lata w Radzie Bezpieczeństwa, należy przeprowadzić szereg rozmów z państwami przynależącymi do ONZ. W ten sposób partnerom w rozmowach coś się obiecuje. Powstają nowe interesy, choć nie zawsze mają charakter materialny. Nawiązuje się też kontakty z krajami, z którymi wcześniej szczególne relacje nas nie łączyły np. Belize i San Escobar.

Właśnie to nieszczęsne San Escobar spowodowało, że minister Waszczykowski stał się obiektem niewybrednych żartów i drwin. Nie mam wcale dla niego współczucia. Nie on jeden w polityce zbierał cięgi za swe lapsusy językowe, czy pomyłki. Państwo przez niego wykreowane znalazło się już na Wikipedii, także tej anglojęzycznej. Rodacy mogą również nabyć koszulki z hasłami głoszącymi umiłowanie Popularnej Demokratycznej Republiki San Escobar. Istnieje też możliwość zakupienia straconej przed wiekami mapy, z której jednoznacznie wynika, że nowopowstałe państwo graniczy z Legolandem i Mordorem. Łezka jednak kręci się oku, kiedy na jaw wychodzą fakty historyczne związane z Polską. Jak tu nie być dumnym z braterstwa porównywalnego do tego z Węgrami. Bowiem trzeba czytelnikowi wiedzieć, że San Escobar użyczyło Polsce regimentu wojska w bitwie Pod Grunwaldem. Warte odnotowania jest również to, że to niewielkie karaibskie państwo jako drugie po Turcji nie uznało rozbiorów Polski.

Witold Waszczykowski ostatnio podróżuje myślami po różnych terra incognita. Warto się przy okazji pochylić nad tym, gdzie podróżowali władcy Księstwa Cieszyńskiego. Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli cieszyńskich Piastów – Przemysław Noszak na dworze Karola IV zrobił karierę w dyplomacji. Umożliwiło mu to wiele podróży. Przemysław dotarł m.in. do Anglii, Francji, czy krajów Rzeszy. Był to praktycznie jedyny Piast cieszyński, który opuszczał swe małe księstewko dużo dalej niż ziemie własnych kuzynów. Habsburgom władającym Cieszynem było nieco prościej, gdyż ich wpływy sięgały dużo dalej. Dla przykładu warto wspomnieć Karola Ludwika Habsburga, „chwilowego” pogromcę Napoleona spod Aspern, który podróżował po Niderlandach, Włoszech, czy Niemczech.

Zostając w temacie wojaży, trzeba stale rozmawiać o podróżach do Cieszyna. Zwłaszcza, że elity rządzące Cieszynem w okresie transformacji zamieniły przemysł na turystykę. Czescy sąsiedzi oparli się temu trendowi i teraz tylko z zazdrością łypiemy okiem na kraj zaczynający się po drugiej stronie rzeki. Skoro zrobiliśmy już tak radykalny krok, to powinniśmy konsekwentnie pracować nad tym by był on warty postawienia. Nad poprawą sytuacji dyskutowało Koło Przewodników Beskidzkich i Terenowych PTTK, po tym jak obrało nowe władze. Do ciekawszych wniosków należy m.in. przystosowanie schodów w Młyńskiej Bramie do jazdy z wózkiem dziecięcym, czy stworzenie miejsca wysiadkowego dla autokarów w dogodnej lokalizacji. Doradzam jednak przewodnikom nie ronić łez nad niewiastami w butach na obcasach. Wybieranie się na jakąkolwiek wycieczkę w takim obuwiu jest co najmniej nierozsądne. W szpilkach chodzi się na bal!
A takich okazji jest teraz bez liku.

autor: Paweł Czerkowski
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter