Herod zwany Wielkim niewątpliwie aspirował do bycia takim jak na  przydomek mu nadany przystano. Wydawałoby się, że stąpał właściwą ścieżką. Budował drogi oraz twierdze, kopał studnie. Ukoronowaniem jego dokonań była rozbudowa świątyni w Jerozolimie. Niestety Herod miał wiele wad. Najistotniejszą z nich była bojaźń o utratę władzy.

Strach, który go ogarniał potęgował jego skłonności do okrucieństwa. Uczucia te były tak silne, że zamordował wielu swych krewnych w tym pierworodnego syna oraz żonę. Według Makrobiusza cezar Oktawian August  te czyny skomentował tak: „Lepiej być wieprzem Heroda niż jego synem”. Nieujarzmione lęki władcy Judei widać również doskonale na kartach Ewangelii św. Mateusza. Herod wpierw nakazuje mędrcom objaśnienie kapłanom proroctwa. Następnie próbuje podstępnie nakłonić mędrców by odwiedzili go w drodze powrotnej i przekazali mu miejsce przebywania nowego króla żydowskiego. Chrześcijanie najbardziej znają Heroda z innego czynu. Król Judei dopuścił się rzezi niewiniątek na wszystkich małych dzieciach w Betlejem i okolicy. Niewinne istoty stały mu na drodze do szczęścia. Każde z nich mogło być potencjalnym konkurentem.

Nie bez powodu przywołuję postać biblijnego króla. Monarcha ten mógłby być antypatronem zabijania dzieci. Nawet istnieje taka nagroda przyznawana corocznie przez środowiska pro-life. Zeszłorocznym laureatem została Hanna Gronkiewicz – Waltz. Jakiś czas temu na nowo w Polsce rozgorzała dyskusja na temat aborcji. Niestety jej poziom był tak niski, że sam zastanawiałem się długo, czy poruszyć ten temat. W debacie brakowało jakichkolwiek argumentów, a w morzu pustosłowia można było się wręcz utopić. Wygrał jednak jakiś wewnętrzny imperatyw, który co rusz kierował me myśli w te stronę.

Zostałem zapytany, gdzie w Biblii jest mowa o zakazie zabijania nienarodzonych dzieci. Brzmi zaskakująco? Dla wielu ludzi – nie. Postaram się jednak odpowiedzieć  na to pytanie. W czasach biblijnych Żydzi nie dopuszczali do siebie nawet takiej możliwości jak dzieciobójstwo. Dziecko nie było dla nich czymś na kształt rzeczy. Potomstwo było darem ofiarowanym ludziom przez Boga. Dlatego też, Pismo Święte nie zawiera żadnego fragmentu tekstu, które różnicowałoby przykazanie: ”Nie zabijaj!” na jakiekolwiek grupy ludzi.
Zgodnie z unijnymi trendami należy produkować ustawy, dyrektywy i inne akty prawnych na potęgę. Czasem się zastanawiam, czy tym wszystkim posłom płacą od słowa? Osobiście jestem zwolennikiem zwięzłych treści w aktach normatywnych. W powyższym akapicie Biblia zostawia wyraźne wskazówki zgodnie, z którymi nie wyróżniano zabójstwa ze względu na różne kategorie. Błąd zwolenników ochrony życia polega na tym, że pozwolili sobie narzucić narrację, zgodnie z którą zastosowano słowo wytrych - aborcja. Potem użyto wszelkich narzędzi by słowo to wielu ludziom nie kojarzyło się w żaden sposób z zabójstwem. Wystarczyłoby rozszerzyć artykuł 148 kodeksu karnego, o ewentualne wyłączenia związane z daną problematyką.

Warto podkreślić, że w Biblii znajduje się wiele fragmentów, które podkreślają znaczenie życia w łonie matki np. „W łonie matki zostałem ukształtowany jako ciało w ciągu dziesięciu miesięcy”. (Mądrości 7,1n) „Dla ludzi wiernych Bogu mądrość wraz z nimi została stworzona w łonie matki”. (Mądrości 1,14). Jeszcze piękniejszych słów używa autor psalmu:” Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę,  nie tajna Ci moja istota  kiedy w ukryciu powstawałem”. (Psalm 139,13-15).

Jakiś czas temu na nowo rozgorzał spór dotyczący nowelizacji ustawy o ochronie życia. Niestety już pierwszego dnia ukazania się projektu ustawy, został on zakłamany przez lewicowe media głównego nurtu. Pierwszym kłamstwem jest już wszędzie pojawiająca się teza: ”PiS chce zakazać”. Autorem projektu ustawy jest komitet „Stop Aborcji”, który dopiero musi zebrać podpisy pod swoim projektem by ten mógł być włączony w proces legislacyjny. Oczywiście Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało się opowiedzieć za lub przeciw projektem. Wielu ludziom wmawia się również, że karane będą kobiety, które poroniły. Jednak zgodnie z projektem kobieta nigdy nie ponosi odpowiedzialności za nieumyślne doprowadzenie do śmierci dziecka. Brak logiki jest widoczny gołym okiem. Poronienie w większości przypadków nie jest zależne od matki, a więc penalizacja tego zjawiska byłaby co najmniej absurdalna. Odwoływanie się jednak do strachu i uczuć wielu kobiet poskutkowało. Ponadto projekt przesuwa wagę odpowiedzialności z matki na osobę podżegającą do aborcji lub przeprowadzającą zabieg. Nieprawdą jest również, że nie będzie mógł lekarz przeprowadzać działań leczniczych koniecznych dla ratowania życia matki, licząc się ze skutkiem śmiertelnym tych działań dla nienarodzonego dziecka. Ponadto to matka w takim momencie podejmuje decyzję o tym czyje życie jest ważniejsze.

Ludziom wmówiono także, że projekt będzie zakazywał badań prenatalnych. Badania prenatalne powinny być dobrem rozwoju medycyny, który pomaga zdiagnozować choroby już we wczesnym stadium życia u dziecka. Dzięki takim badaniom można już wdrożyć leczenie dziecka w łonie matki, a także przeprowadzać operacje. Nie jest jednak dobre w moim przekonaniu by badanie prenatalne było używane jako narzędzie do weryfikacji, czy dane istnienie jest zasadne. Kiedy na Zachodzie okazuje się, że dziecko jest ciężko chore zapada decyzja by zabić dziecko. Osoby dokonujące takiego czynu w żaden sposób nie są lepsze do Spartanina, który zrzucał swe dziecko ze skały, kiedy widział, że jest niedołężne. Aborcję tego rodzaju nazywamy eugeniczną. Odnosi się ona do pseudonauki o polepszaniu gatunku. Rozwinęła się w Stanach Zjednoczonych, jednak najpodatniejszy grunt znalazła w III Rzeszy. Przegniłym owocem eugeniki było ludobójstwo, uśmiercanie inwalidów oraz chorych umysłowo, a także chore eksperymenty dr Mengele – ginekologa, położnika w obozie Auschwitz. Na tej mrocznej tradycji nie może powstać nic dobrego.

Nie rozumiem też fali krytyki pod adresem posła PiS Arkadiusza Czartoryskiego, któremu oberwało się za słowa: „W czasie II wojny światowej, w wyniku masowych gwałtów Niemców na Polkach po Powstaniu Warszawskim, urodziło się wiele dzieci. Ci ludzie byli dobrymi Polakami, wspaniałymi ludźmi, naukowcami, budowali Polskę. Więc jaka jest to różnica, czy dziecko było poczęte w wyniku gwałtu, czy nie? Jest dramat kobiety, jest bandycki czyn gwałciciela, ale dlaczego karać śmiercią dziecko.” Poseł przytoczył historie, które dotyczyły wielu kobiet z czasu II wojny światowej. Były dla niego przykładem matek, które zdecydowały się urodzić mimo zła, jakie je spotkało. Poczęcie z gwałtu nie warunkuje nieszczęśliwego życia u nowonarodzonej istoty. Czytałem świadectwa kobiet, które dokonały aborcji oraz tych, co zdecydowały się urodzić. Pierwsze powtarzają często, że zabicie dziecka wydawało się im odpowiednim rozwiązaniem w danej chwili. Z czasem okazywało się, że jedna trauma pociągnęła za sobą drugą. Z kolei matki decydujące się urodzić z chwilą urodzenia dziecka najczęściej spychały tragiczne chwile na dalszy plan. Wypierała je miłość do córki lub syna. Oczywiście zdarzały się przypadki oddania dziecka do adopcji. Zdaję sobie sprawę, że dom dziecka to nie raj, nawet jeśli wychowawczynie chciałyby tym dzieciom przychylić nieba. Czy jednak trudne dzieciństwo warunkuje resztę życia? W końcu, czy jest to wystarczający pretekst by pozbawić kogoś życia?

Nie sposób przejść obojętnie wobec tych wszystkich ataków na obrońców życia. Deprecjonuje się ich poglądy poprzez niewybredne wybryki i sztuczki retoryczne. Skandalicznym zachowaniem popisały się feministki ostentacyjnie wychodząc z kościołów podczas czytania listu duszpasterskiego Komisji Episkopatu Polskiego. Na całe szczęście wystarczyło dać dojść do głosu jednej z nich by ośmieszyła całe swoje środowisko. Trudno było nie wyczuć rozczarowania redaktora Morozowskiego, który musiał przerwać program. Z kolei w wielkich miastach pojawiają się pochody osób ubranych w wieszaki na znak protestu przeciw zaostrzaniu prawa. Sądzę jednak, że ta i inne hucpy niczego nie zdziałają. Przykro tylko patrzeć, że osoby walczące o prawa człowieka, odmawiają tego kardynalnego nienarodzonym dzieciom.
Trzy pierwsze damy postanowiły bronić kompromisu zawartego w sprawie aborcji. Apelowały do rządu by go nie niszczyły. Niestety jest to kompromis zgniły. Utrzymywanie tego stanu rzeczy jest wnykiem bierności.  Można podsumować to słowami filozofa Edmunda Burke: „Zło zwycięża, gdy dobrzy ludzie nic nie robią”.

Paweł Czerkowski

Fot. arc.

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter