/fot. pixabay/

Przeżywamy dzisiaj pamiątkę poświęcenia tego kościoła. Pismo św. mówi czym była świątynia dla Izraelitów. Stanowiła ona dla nich w pełnym tego słowa znaczeniu „sacrum”. Prorok Ezechiel roztacza przed nami wizję pełnego grozy ingresu Boga-Jahwe do swej świątyni. On sam, którego niebiosa pomieścić nie zdołają zamieszkuje w świątyni, wśród swojego ludu. To wielki przejaw Bożej miłości. Izraelici umieli to docenić.

Pielgrzymowali do swojej świątyni narażając się przy tym na szereg trudności.

Obchodzimy dzisiaj pamiątkę takiego samego ingresu Boga – Jezusa Chrystusa już nie do jerozolimskiej świątyni, ale tu, do tej świątyni. Bóg zamieszkał wśród nas. Tu On z całą pewnością jest żywy i prawdziwy.

To jeden aspekt dzisiejszej uroczystości. Ale jest jeszcze drugi. Ukazuje go Chrystus w przypadkowej rozmowie z Samarytanką przy studni Jakubowej. Padają tam słowa o nadzwyczajnej doniosłości. Przypadkowa kobieta, która przyszła po wodę staje się powierniczką wielkiej wizji teologicznej. „Nasi ojcowie oddawali cześć Bogu na tej górze a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga”. A Chrystus wykorzystuje tę naiwną zaczepkę i przekazuje człowiekowi prawdę, że to On jest prawdziwą świątynią. Jeśli ktoś spotka w Nim nie tylko proroka, ale i Boga, to dzięki wierze i miłości ku Niemu stanie się wraz z Nim świątynią. Będzie tworzył wraz z Chrystusem i wszystkimi do Niego należącymi prawdziwy Kościół. „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?”, woła św. Paweł. I człowiek nie musi być tego nawet świadomym. Pan Jezus powiedział, że bez Niego nic nie możemy uczynić (dobrego). A zatem jeśli nawet ktoś w życiu z różnych przyczyn nie poznał Chrystusa, to kierując się zasadą zapisaną w ludzkiej naturze – czyń dobro a unikaj zła, opowiada się po stronie Chrystusa i na inny sposób spotyka Go w tych, którzy są głodni, nadzy, prześladowani, czy w więzieniu. On także jest Kościołem i także dla niego jest zbawienie. Tylko ktoś, kto w pełni świadomie i prowokacyjnie opowiada się przeciwko miłości stawia się poza Kościołem, a swoje szczęście wieczne pod znakiem zapytania.

Andrzej Kozubski, ks.

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter