pixabay

(Iz 40, 1-5.9-11; 2P 3, 8-14; Mk 1, 1-8)

Jan Chrzciciel – największy spośród ludzi, prorok, przewodnik w tym liturgicznym czasie oczekiwania. Staje na początku każdego adwentu, czujnie wpatrzony w zbliżającego się Mesjasza. Na tyle fascynujący, że „ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy”, a on, posiadłszy umiejętność bycia świadkiem w stopniu doskonałym, zdaje się być niewidoczny, przeźroczysty, wskazując na kogoś innego, który idzie za nim, a któremu on nie jest godzien, schyliwszy się, rozwiązać rzemyka u sandałów. Ale nie jest to świadectwo pochopne, będące wynikiem chwilowego zauroczenia się, czy poddania emocji. Nie. To jest świadectwo bardzo mocno przemyślane, ugruntowane i, na tyle, na ile się da, sprawdzone. Będąc już w więzieniu, w przededniu swojej męczeńskiej śmierci, a więc dając najwyższe świadectwo swojej lojalności wobec Boga, wysyła uczniów do Chrystusa z zapytaniem: „Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy oczekiwać innego?”. Oczekiwanie będące nieustannym pytaniem zmuszającym do zadumy.

Jak ważne jest stawianie pytań wyraża choćby ludowe porzekadło mówiące, że „kto pyta nie błądzi”. Ukazuje ono, wprawdzie merkantylnie zawężoną, niemal kupiecko wyważalną, korzyść płynącą ze stawiania pytań. Wszak prawdą jest, że pytania skracają i rozświetlają drogę do celu. Pytania jednak są czymś więcej niż tylko drogowskazem, światłem na drodze. One same są drogą. Kto nie pyta, ten upraszcza, nie dostrzega złożoności otaczającego nas świata, nie dociera do sedna rzeczywistości. Jeśli zaś brak stawiania pytań utrudnia, lub wręcz uniemożliwia, zrozumienie rzeczywistości dostępnej naszym zmysłom, to tym bardziej rzeczywistość, której nie widzimy pozostanie zakrytą dla tego, kto przed pytaniami ucieka, albo z premedytacją ich nie stawia. W najbardziej fundamentalnym znaczeniu wiara jest wyrosłym z osobistych doświadczeń przekonaniem, że oferowane w niej rozwiązania są najlepszą odpowiedzią na pytania nękające każdego człowieka: zarówno tego sprzed wieków, jak również żyjącego dzisiaj. Dlatego uzasadniony niepokój może budzić wiara człowieka, który pytać nie umie lub nie chce. Podjęcie trudu stawiania pytań, prędzej czy później, zaowocuje fascynującym odkryciem, że istnieją pytania pozostające bez odpowiedzi. Konstatacja tego prowadzi zaś do postawy, którą już starożytni uważali za początek mądrości: do zdziwienia. Ono jest zarazem owocem, jak i przyczyną stawiania pytań, jest ich przejawem i wyrazicielem. Naturalnym zaś następstwem zdziwienia jest zamyślenie, zaduma. Zaduma nad zagadkowością świata, życia, człowieka, Boga. Zaduma nad sobą samym.

„Czy Ty jesteś tym, który miał przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. Niech zatem św. Jan Chrzciciel, patron Adwentu, zainspiruje nas do troski o coraz bardziej świadomą wiarę.

Andrzej Kozubski, ks.
 
 
 
 
 
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter