/fot. pixabay/

(2 Sam 7, 1-5.8b-12.14a.16; Rz 16, 25-27; Łk 1, 26-38)

Czwarta niedziela adwentu przenosi nas do Nazaretu abyśmy byli świadkami najważniejszego wydarzenia w historii świata. Oto Bóg wchodzi do Maryji, żeby stać się człowiekiem. Wydarzenie tak wyjątkowe, że musi budzić obawy w tej prostej dziewczynie. Jest zaręczona z Józefę, zapewne cieszy się czekającą ją przyszłością, a oto ktoś chce zburzyć ten ład w jej życiu i nie tylko w jej życiu, ale także w życiu jej oblubieńca, Józefa. Otrzymuje propozycję, która jest bardzo niebezpieczna. W czasach, w których żyje, narodziny dziecka poza małżeństwem stanowiły wyrok na kobietę. Traciła jakiekolwiek oparcie w swoich najbliższych, stawała się napiętnowaną, pozbawioną nieraz środków do życia. A Józef? Zakochany po uszy, nagle dowiaduje się, że jego ukochana spodziewa się dziecka, które nie jest jego. Szlachetność nie pozwala mu na bezwzględne zachowanie, ale to dla niego jeszcze gorsze położenie. Próbuje mimo wszystko pomóc swojej, już chyba dawnej, narzeczonej i chce oddalić ją potajemnie. Oczywiście znamy z ewangelicznych opisów całe to zdarzenie. Wiemy, że brali w nim udział aniołowie, że w jakiś nadprzyrodzony sposób prowadzili dialog z Maryją i Józefem i wszystko odbyło się w miarę gładko i sprawnie. Musimy jednak pamiętać, że opisy ewangeliczne nie są bezpośrednimi relacjami. Powstawały wiele lat po wydarzeniach, które opisują i są już interpretacją, teologiczną refleksją Autorów. Zapewne całe to zdarzenie było o wiele bardziej trudne i może niejednoznaczne dla obojga.

Nie to jednak jest najważniejsze. Uderzające bowiem jest to, że ani Maryja, ani Józef nie boją się Boga, anioła, oni boją się ludzi i ich reakcji na coś, co stanowi tajemnicę, czego nie da się zrozumieć, bo jeszcze nigdy coś takiego się nie stało. Pierwsze słowa, jakie kieruje Wysłannik Najwyższego zarówno do Maryji, jak i Józefa, to: „Nie bój się!”. Boga nie trzeba się bać, tak jak nie boimy się kogoś, o którym mamy pewność, że nas kocha. Odczuwamy respekt, szacunek, ale nie lęk. Niestety często na własny użytek tworzymy obraz boga, który tylko czyha na jakieś potknięcie człowieka, aby go ukarać, którego należy się bać jak kogoś, kto jest nam nieżyczliwy, czy nawet wrogi. Dramatycznie robi się wtedy, gdy takiego boga przedstawiamy innym. Nie ma się wtedy co dziwić, jeśli na taki obraz Boga człowiek reaguje niechęcią czy wręcz niewiarą. Taka niewiara jest w pełni usprawiedliwiona, bo w takiego boga wierzyć nie można. Maryja i Józef są świadkami zupełnie innego Boga, prawdziwego, który jest miłością i dla którego miłość jest jedynym kryterium działania i dlatego mówi do człowieka: „Nie bój się”. Jedyną adekwatną odpowiedzią jest zaufanie, absolutne zaufanie, jakiego uczą nas Maryja i Józef.

Andrzej Kozubski, ks.
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter