/pixabay/

KOŚCIÓŁ ŚW. TRÓJCY W CIESZYNIE W INTERNECIE
III NIEDZIELA ZWYKŁA, 24.01.2021.
(Jon 3, 1 – 5, 10; 1 Kor 7, 29-31; Mk 1, 14-20)

„Gdy mnie nikt nie pyta, to wiem. Gdy ktoś mnie zapyta – nie wiem”, tak pytany o to, czym jest czas, odpowiadał św. Augustyn. Wszystkie trzy czytania przeznaczone na dzisiejszą niedzielę mówią o czasie. W pierwszym Jonasz otrzymuje konkretnie czterdzieści dni na nawrócenie Niniwy, a więc chodzi o jakieś określone „teraz”. Św. Paweł mówi, że czas jest krótki, wybiega więc myślą w przyszłość, zaś sam Pan Jezus ogłasza, że czas się wypełnił, spoglądając w przeszłość. Dopóki żyjemy na tym świecie jesteśmy zanurzeni w czasie i doświadczamy jego skutków, ale także jego relatywności. Pan Jezus mówi o czasie oczekiwania na Jego przyjście. Ten czas właśnie się wypełnił, Królestwo Boże jest wśród nas. Paweł mówi zaś o powtórnym przyjściu Chrystusa na ziemię i daje świadectwo subiektywnemu przekonaniu, że ten czas jest krótki i należy skoncentrować się na najbardziej istotnej stronie naszego życia jaką stanowi wieczność. Czas może się dłużyć, ale może go też brakować; może być przekleństwem, ale także błogosławieństwem, co wyraża się choćby w znanym powiedzeniu, że czas leczy rany.

Jak wszystko, z czym stykamy się na świecie, czas jest darem Pana Boga dla człowieka. Darem, który został nam równocześnie zadany. Można go wykorzystać dla swojego wzrostu, dla pomnażania dobra albo dla pomnażania zła, dla destrukcji. Sam w sobie jest dobrem, jest stworzony przez Boga wraz z widzialnym światem i jako taki stanowi przedmiot godny ofiarowania Panu Bogu.

Od samego początku szacunek, cześć i uwielbienie należne Bogu, człowiek składał posiłkując się różnymi ofiarami. Stanowiły je zasadniczo zwierzęta i płody rolne. Istotnym zawsze było, aby to co ofiarowuje się Bogu było najlepsze, stanowiło wartość dla człowieka. Musiał to być baranek bez skazy, najlepszej jakości płody rolne. Kiedy dzisiaj zastanawiamy się, co jest cenne dla człowieka, nie możemy pominąć czasu, który porównujemy do najdrogocenniejszych przedmiotów z naszego otoczenia, choćby do złota. Może zatem warto spojrzeć na czas jako na coś, co nie tylko można, ale nawet trzeba uczynić przedmiotem ofiary. Skoro czas potrafi być tak subiektywnie przez nas odbierany, stanowi bardzo intymny dar składany Bogu. W tych, ze wszech miar, innych czasach, w których już prawie od roku przychodzi nam żyć, wiele z tradycyjnych form pobożności staje się trudnymi lub wręcz niemożliwymi do realizacji. Zastanawiamy się nad innymi formami religijności. Może więc warto zamiast stosowania swoistej ekwilibrystyki duchowej sięgnąć po to, co jest bardzo blisko, w czym jesteśmy zanurzeni i ofiarowywać Panu Bogu nieco więcej swojego czasu – choćby, aby trochę przed Nim pomilczeć.

Andrzej Kozubski, ks.
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter