/pixabay/



II Niedziela Wielkiego Postu, 28.02.2021.
(Rdz 22, 1-2.9-13.15-18; Rz 8, 31b-34; Mk 9, 2-10)
„Weź twego syna jedynego […] i złóż go w ofierze”

Te słowa wypowiedziane przez Boga do Abrahama muszą wywołać w czytelniku przerażenie i uzasadniony opór i sprzeciw. Bóg żąda od swojego przyjaciela, aby ten zabił jedynego syna na ofiarę dla Niego. Byłoby całkowicie usprawiedliwione w naszych oczach, gdyby Abraham odwrócił się od takiego boga i poszedł w swoją stronę. Nie zrobił jednak tego, ale stawił czoła wyzwaniu jakie niesie wiara, zawierzenie. Nie wiemy, czy to zdarzenie miało miejsce w rzeczywistości, czy jest to tylko dydaktyczny zabieg ludzkiego autora Księgi Rodzaju, mający na celu pokazanie bezgraniczności zawierzenia Bogu jako warunku sine qua non wejścia w relację przyjaźni z Bogiem. Pewnie wolelibyśmy, aby był to literacki zabieg, niż mocować się duchowo z akceptacją takiej próby zesłanej przez Boga na człowieka.
Jakkolwiek było, jedno musimy mieć mocno zakorzenione w świadomości. Bóg nigdy nie domaga się od nas czegoś, czego sam wprzód by nie doświadczył. A zatem to Pan Bóg wprzód zawierzył człowiekowi. Uczynił to stwarzając nas wolnymi. Zaryzykował wtedy utratę kogoś, kogo umiłował zanim jeszcze począł się w łonie matki, jak zaznacza Prorok. Zaryzykował, że jak czytamy w przypowieści o synu marnotrawnym, zabierzemy, co - jak się nam wydaje - należy do nas i odejdziemy w nieznane. Zaryzykował, że z tego daru wolności będziemy korzystać w sposób egoistyczny i zły. A cóż może być bardziej dramatycznego dla rodzica, który widzi, że jego ukochane dziecko schodzi na złą drogę? Wreszcie Bóg zaryzykował posyłając do nas swojego Syna, myśląc sobie, jak czytamy w innej przypowieści: „Uszanują mojego Syna!”. Jeśli to nie jest zawierzenie Boga człowiekowi, to jak to nazwać?
Tego zawierzenia sobie Bóg nie wymaga od człowieka dla samego zawierzenia. Stawką jest to, co wybrani uczniowie przeżyli dzisiaj na górze Tabor. A przeżyli namiastkę tego, co Bóg zgotował dla tych, którzy Go miłują. Wspaniałość i niewyobrażalność nieba zawiera się w lakonicznym stwierdzeniu uczniów: „Panie dobrze nam tu być!”. Nie zarzucajmy nigdy Panu Bogu, że żądając od nas bezwzględnego zaufania, wymaga za wiele. Na górę Tabor nie da się zasłużyć nawet przez złożenie ofiary z tego, co najcenniejsze. Tam trzeba zostać zabranym przez Chrystusa a to dzieje się przez zaufanie, całkowite zaufanie, nieraz wbrew samemu sobie.

Andrzej Kozubski, ks.
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter