/pixabay/

Na początku było słowo. Stało się pokarmem opowieści wielkich i małych, cieszyło wierszem, uderzyło piękną wypowiedzią. Głos nadał mu melodię, upiększyły  brzmieniem instrumenty. Spotkane razem stworzyły koncert.

Z wiekami rodziły się różne koncerty. Wielotysięczne i takie, które gromadzą kilkudziesięciu, zasłuchanych w poetyckie głoszenie piękna, w śpiew i muzykę.
Koncerty poezji recytowanej i śpiewanej trwają w kościele p.w.św. Jerzego w Jasienicy od 2018 roku.Wydawało się, że tak już rok w rok pozostanie. Jednak nastał ciemny czas 2020, zamknięto słuchaczy w domach, pozbawiono potrzebnej bliskości. Stało się, że obliczano godziny nieobecności, nie z naszej winy- nieusprawiedliwione.

Kolejny koncert miał się odbyć w kwietniu 2020 roku. Niestety. Mogły zaśpiewać tylko ptaki w przestworzach, wiersze zaszumieć liśćmi starego dębu.To był koncert milczący, wyobrażony.

Jednak, gdy łaskawe lato uciszyło szaleństwo pandemii, zabrzmiały słowa i muzyka, pojawiła się radość na twarzach słuchaczy.
Na następny występ trzeba było poczekać rok.

8 sierpnia br. słuchacze znów zgromadzili się w murach świątyni. Słońce barwiło kościół, obecni  wydawali się bardziej kolorowi-wszystko było inne, niezwykłe.
I oto przed obecnymi pojawiają się Oni- dobrze znani muzycy: Ola Danielewicz , Jarek Kąkol, Marcin Pokusa, Wojtek Świerczyna i ksiądz proboszcz, Leszek Łysień, twórca i mecenas niezwykłego wydarzenia, recytator, który czuje wiersz jak dawni aktorzy, ubiera wersy w patos, w brzmienie pełne  nastrojów.
Na co dzień wszyscy zajmują się różnymi zawodami, jednak spotykają się chętnie od czasu do czasu, by podzielić się ze słuchaczami swoimi talentami.
Gdy artyści stroją instrumenty, trwa natchniona cisza oczekiwania.
Ksiądz proboszcz rozpoczął koncert pięknymi słowami Tove Jansson, autorki słynnych Muminków:

To jest wieczór na piosenkę - pomyślał Włóczykij. - Na nową piosenkę, która składać się będzie w jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty i której resztę stanowić będzie niewypowiedziany zachwyt, że mogę wędrować, że mogę być sam i że jest mi z sobą dobrze.

Witając obecnych i wirtualnych słuchaczy, gospodarz świątyni mówi: Wiemy, jak wszystkich nas gnębiła pandemia, jej groza i jej mroczność. Chcemy, aby ten koncert stał się jasnym promykiem w naszej rzeczywistości. Niech przemówi moc i piękno poetyckiego słowa, śpiewanego i mówionego. Zabrzmiały utwory wielkich poetów: Cz. Miłosza, Zb. Herberta, R.M Rilkego, urzekał mądrością Promethidion C.K. Norwida, poety roku 2021. Oczarowały liryczne interpretacje wierszy w subtelnym śpiewie Oli. Brzmiał Lechoniem i Leśmianem baryton Jarka, zachwycały skrzypce i tenor Marcina. Wszystko, ponieważ „Wysyłanie światła w ciemność ludzkich serc – taki jest obowiązek artysty”.  (R. Schumann ).Przemijały chwile, które chciałoby się zatrzymać.

Jednak największą niespodzianką koncertu było pojawienie się nowej artystki, siedmioletniej Hani  Danielewicz. Śmiało weszła w krąg muzyków- znała ich przecież, rzec można, od urodzenia- zagrała na skrzypcach , zaśpiewała solo i razem z Mamą dwa wcale niełatwe utwory.

Trudno było powstrzymać łzy wzruszenia, kiedy mocny, dziecięcy głos prosił słowami  piosenki M. Grechuty:     

Świecie nasz, daj nam wiele jasnych dni
Świecie nasz, daj nam w jasnym dniu oczekiwanie/.../
Świecie nasz, daj nam radość blasku i odmiany
Świecie nasz, daj nam cień wysokich traw.
..

Słuchacze nagrodzili małą artystkę gromkimi brawami z nadzieją, że rozwijający się talent Hanusi nie raz przyniesie jeszcze chwile oczarowań w jasienickim i nie tylko koncercie.

Zbyt szybko minął czas dobrych słów i śpiewu. Jasienickie koncerty są  czyste, bez nadęcia, dla wszystkich, nie tylko dla wielkich znawców, ale dla tych, którzy mają w sobie potrzebę słuchania i przeżycia. A  nawet jeśli jest ich pozornie niewielu? Posłuchajmy  Miłosza..." choćby ich było dwudziestu, dziesięciu lub nie narodzili się jeszcze...(Moja wierna mowo).

Pu długich owacjach na stojąco, po pięknej pieśni  na bis do wiersza Tetmajera w wykonaniu Marcina, po wręczeniu kwiatów wdzięczności artystom, ciepłych słowach podziękowania, ksiądz proboszcz,  żegnając wszystkich, powiedział: Zapraszamy na kolejny koncert... kiedyś.

Zgromadzeni wychodzą w letnią noc z oczekiwaniem, że to, co przeżyli, znowu nastąpi.
Dlatego módlmy się słowami poetki, aby słowo -kiedyś- szybko zastąpione zostało pełnym nadziei -niebawem.

Prośba
Boże przywróć rzeczom blask utracony
oblecz morze w jego zwykłą wspaniałość
a lasy ubierz znowu w barwy rozmaite
zdejm z oczu popiół
oczyść język z piołunu
spuść czysty deszcz by zmieszał się ze łzami
nasi umarli niechaj śpią w zieleni
niech żal uparty nie wstrzymuje czasu
a żywym niechaj rosną serca od miłości       

(
A. Kamieńska)
 
Niech się stanie!
           
Joanna Gawlikowska
 
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter