/pixabay/

Jezus nauczając mówił: Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.
Dlaczego kobieta z Ewangelii daje wszystko, co posiada? Czyż takim gestem nie wskazuje na swój brak rozsądku? Czy nie jest to zachowanie ryzykowne? Gdybyśmy w życiu kierowali się w każdej sytuacji rozsądkiem, może nigdy nie otarlibyśmy się o heroizm.

Tak naprawdę dają innym Boga ci, którzy są ubodzy duchem. Nauczyli się w życiu tracić i godzić się z tym, że nie mają. Spójrzmy na tę scenę w taki sposób: kobieta ufa Bogu.

Jezus jest wzruszony tą kobietą. Dała wszystko, nie z tego, co jej zbywało. Gdy człowiek z serca daje, zawsze daje najwięcej. Była dyskretna we wrzucaniu pieniędzy do skarbony.

Zauważano wielkich tego świata, pięknie ubranych, wykształconych, szanowanych. Jezus zobaczył jej dar. Jego pociągają ludzie wrażliwi, o pięknym sercu, którzy dają wszystko. Ważne jest wykształcenie, posiadanie cennych przedmiotów, znajomości, pieniądze ułatwiające życie, lecz najważniejsze jest piękne, wrażliwe, czułe, dobre serce. To jest największym bogactwem człowieka.

Pocieszające jak to, jak Jezus patrzy na człowieka. W tym, czego po ludzku bardzo mało w człowieku, on dostrzega pełnię. W prostocie gestu widzi pełnię. W małym darze jest to, na co przede wszystkim oczekuje, gdy dającego wiele to kosztuje.

Łatwiej dajemy, gdy nam zbywa, niż wtedy, gdy niedostatki naszego domu są znaczne. Jeśli mamy wiele i dajemy trochę, nie odczujemy ciężaru i braku tego, co daliśmy. Dając Bogu, często dajemy to, co nas nie kosztuje, nie boli, nie pozbawia poczucia bezpieczeństwa. Ten, kto daje z serca, nie skupiając się na własnych potrzebach, myśląc o tych, którzy są w biedzie, daje najwięcej.

Jezus skupia się na tym, co człowiek posiada w sercu, nie zaś na tym, ile wrzuca do skarbony. Ważniejsze jest to, co w sercu, a nie w dłoni. Wnętrze mówi o tym, czy to, co człowiek czyni na zewnątrz jest wielkie czy małe, dobre czy złe, uczciwe czy nieuczciwe.

Uczeni w Piśmie zabiegali o to, co zewnętrzne: długie szaty, uroczyste pozdrowienia w miejscach uczęszczanych przez wielu, pierwsze miejsce zarówno w synagogach jak i na ucztach. Nie szata zdobi człowieka. To, co człowiek na siebie zakłada, nie przyczynia się do jego wielkości, nie daje prawdziwego poczucia godności, nie mówi o głębi jego ducha. Szata pełniła, między innymi, funkcję ukrywania czegoś pod nią.

ks. Józef Pierzchalski SAC
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter