/fot. pixabay/

Jezus powiedział do swoich uczniów: Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.


Kochamy tych, którzy nas kochają. Rozmowa z nimi umacnia nas, staje się motywacją do szlachetnego działania, do ofiarności wobec innych. Jesteśmy silni miłością, którą nam inni okazują. Będąc jej pozbawionymi odczuwamy nie tylko słabość ducha, osłabienie psychiczne, ale i słabość ciała. Łatwiej wówczas popaść w uzależnienie od używek, od tego, co pozwala zapomnieć na chwilę o bólu samotności, o stratach pozbawiających złudzeń.

Trudno jest kochać, kiedy inni nas już nie kochają. Odczuwamy bezsens i pustkę, ponieważ nic innego na tym świecie nie cenimy sobie bardziej od miłości. Jezus posuwa się do proponowania miłości osób, które nas nie znoszą, nienawidzą, źle traktują, oczerniają, źle życzą. Dlaczego miłować nieprzyjaciół? Ponieważ nasza szalona miłość może ich uzdrowić. Jezus przez naszą nieustającą życzliwość i otwartość na nich udziela im tego, czego nie mają, czego nie otrzymali - miłości bezwarunkowej.

Kiedy ktoś przestaje nas kochać, a tym bardziej zaczyna nas nienawidzić, odchodzimy. Źle się czujemy w relacji z człowiekiem, który emanuje chłodem emocjonalnym. Odczuwamy narastające w nas rozdrażnienie, niepotrzebność, bycie nieważnym dla tej osoby. Wydaje się nam, że odejście rozwiąże nasz problem. A co z problemem człowieka, który nas nie kocha, źle traktuje? Jemu w ten sposób nie pomożemy. Zatem, trzeba pozostać, aby nasza troska o niego otworzyła jego oczy, a przede wszystkim serce na to, co jest miłością. Łatwo jest kochać będąc kochanym. Trudno jest kochać będąc nienawidzonym.

Skąd czerpać moc, aby kochać bezwarunkowo? Z doświadczenia bycia synem Ojca, który jest w niebie. Miłość Boga jest siłą do okazywania szacunku osobom nam nieprzyjaznym. W jaki sposób dorastamy do takiego kochania? Przez nie sądzenie, nie potępianie, przebaczanie. To jest miłosierdzie, które pozwala miłować nieprzyjaciół. To jest dawanie "miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą".

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter