/pixabay/


A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król Żydowski. Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz. My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.

Królowanie jest przyjmowaniem upokorzenia od tych, których się kocha. Czyż upokorzony nie jest bardziej przekonywający od tego, któremu wszystko układa się w życiu pomyślnie? Czyż upokorzony, głodny, cierpiący, nie ma nam więcej do powiedzenia, niż ten, który jest zawsze i przez wszystkich szanowany, nie doznający bólu głodu, nie doświadczający trudu cierpienia? Upokorzenie jest możliwe do przyjęcia i przeżycia zasadniczo wówczas, kiedy człowiek kocha. Doświadczanie upokorzenia wówczas nie niszczy, lecz daje cierpliwość, wyrozumiałość, męstwo i sens tego, co robię dla drugiego.

Królowanie, to panowanie nad sobą. Jeśli to potrafimy, to będzie nam również dana umiejętność nie upokarzania innych. Upokarzamy, gdy nie nosimy w sobie tej umiejętności panowania nad tym, co nazywa się we mnie pragnieniem, potrzebą, spodziewaniem się, oczekiwaniem czegoś w nadmiarze, zarówno od innych, jak i od siebie.

Łotr, mówiący do pana: "Wybaw siebie i nas", nie panuje nad cierpieniem, bólem, rozczarowaniem, że tak trzeba to życie zakończyć. Nie czyni się winnym tego, jak żył. Gdy człowiek nie poczuwa się do winy, cierpi więcej, niż ten, w którym jest przyznanie się do "nie przestrzegania dróg Pańskich". Zobaczmy, że drugi łotr panuje nad sobą, nad emocjami i bólem. W cierpieniu, możliwy jest rozsądek, choć uznać należy, że nie każdy sięga po niego. Rozsądek bowiem, ma swój początek w prawdziwej ocenie swojego życia i życia osób, z którymi przyszło mi żyć. Rozsądek zaznacza się w stwierdzeniu, że jakiś problem, trudność, słusznie mnie spotyka, ponieważ nie zachowałem w życiu zasad, reguł, które porządkują życie. "My ponosimy słuszną karę, za nasze grzechy, ale On nic złego nie uczynił".

Nie jest zdemoralizowany ten, który potrafi zło, nazwać złem, a dobro, nazwać dobrem. To jest wielkość. To świętość. Łotr dojrzewał do takiego przejrzenia. W sytuacjach, związanych ze zbliżającą się śmiercią, można złorzeczyć, ale można też opanować swoją frustrację, korzystając z bliskości Chrystusa, wygrywając życie, uznaniem winy.

Można być blisko Jezusa, a równocześnie tak daleko od Niego, jak było w to w przypadku złego łotra. Bliskość Boga, nie zapewnia jeszcze mądrości naszym decyzjom, wyborom. Frustracje, bunt, gniew ? potrafią być tak silne, że zaślepiają osobę, która przez lata tymi namiętnościami karmiła się. Można jedynie mieć nadzieję, że Chrystus wobec łotra odniósł te same słowa, jakie dotyczyły tych, którzy Go ukrzyżowali: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią".

ks. Józef Pierzchalski SAC

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter