-...Brama się zamknie… oby otworzyły się nasze serca. Byśmy przez ten rok wspaniałego znaku, nauczyli się miłować drugiego człowieka. To byłoby najwspanialsze dzieło tego Jubileuszowego Nadzwyczajnego Roku Miłosierdzia – podkreślał ks. Jacek Gracz, proboszcz Parafii pw. św. Marii Magdaleny w Cieszynie, witając zebranych na uroczystej Mszy św. połączonej z obrzędem zamknięcia Bramy Miłosierdzia, której przewodniczył biskup Roman Pindel, Ordynariusz Diecezji Bielsko-Żywieckiej.

„Zauważcie, że miłosierdzie nie jest wcale sentymentalnym uczuciem – to nie dobrotliwość. Przeciwnie – to prawdziwa siła, która może ocalić człowieka i świat od raka, jakim jest grzech” – mówił papież Franciszek, podczas modlitwy Anioł Pański w 2013 roku.

Jak ogromna jest moc miłosierdzia? Myślę, że wskazówką mogą być również słowa, jakie wypowiedziała Maria Simma, odpowiadając na pytanie, które grzechy najbardziej zagradzają człowiekowi drogę do nieba: „Grzechy przeciwko miłosierdziu, przeciwko miłości bliźniego. Zatwardziałość serc, wrogość, oszczerstwo”. Którzy więc dotrą do nieba? – „Ci, którzy mają dobre serce. Dobre serce dla wszystkich. Miłość zakrywa wiele grzechów”.

Miłosierdzie jest trudne, bo wymaga od nas wysiłku. Czy zamknięcie Bramy Miłosierdzia oznacza koniec naszego wysiłku? Koniec okazji do przebaczania i pojednania? Czy pozostaje nam już tylko wyrazić swoją wdzięczność tym wszystkim, którzy stali się żywymi świadkami… szafarzami… narzędziami Bożego Miłosierdzia, czyli - rekolekcjonistom, spowiadającym, misjonarzom. Tym, którzy odwiedzali więźniów, chorych… szukającym ubogich, pochylającym się nad ludzką nędzą…?

Czy pozostaje nam uznać, że czas łaski dobiegł końca, bramy się zatrzasnęły, a wraz z nimi okazja do zyskania odpustów?... Że teraz to już tylko pozostaje nam czekać na Bożą sprawiedliwość?

Odpowiedź wskazuje nam między innym pierwsze czytanie Księgi Malachiasza. Księgi czytanej jeszcze przed przyjściem Jezusa - Co mamy czynić, gdy Jubileusz Miłosierdzia dobiega końca i kolejne Bramy Miłosierdzia się zamykają? Mamy podnieść wzrok ku górze i pamiętać, że Miłosierny Ojciec oczekuje nas w domu, gdzie jest mieszkań wiele. Równocześnie mamy odkrywać znaki miłosierdzia w tym świecie… w Kościele, w którym żyjemy… Szukać z ich pomocą miłosierdzia dla siebie i dla całego świata, ale też wskazywać, głosić i czynić miłosierdzie wobec szczególnie potrzebujących… - mówił podczas uroczystości biskup Roman Pindel.



A my? Co zrobimy po zamknięciu Bram Miłosierdzia? 

- Miłosierdzie musi trwać, a ten rok był dobrym czasem by nam o tym przypomnieć… - mówi Pani Dorota, która porównuje ludzi do naczyń połączonych – Wzajemnie zapalamy się dobrem, a przygaszamy złem. Od nas samych… od naszej świętości zależy świętość innych osób. Swoim dobrem możemy rozgrzać rodziny, sąsiadów, kolegów, albo przypadkowych zupełnie ludzi, a oni… rozgrzeją innych… kolejnych... 

Podsumowując: 

„Dawać, pożyczać, odprowadzać, spotykać, odwiedzać, pomagać, opiekować się, służyć, poświęcać swoje pieniądze, swój czas, siebie samego… nie dlatego, że ci oddadzą, zwrócą, odwiedzą, spotkają, pomogą, zaopiekują się, podziękują, wynagrodzą, przydadzą, poświecą tobie swoje pieniądze, swój czas, siebie samego… ale dlatego, że tak trzeba, powinno się, nie wolno inaczej – dla samej powinności, uczciwości, sprawiedliwości, prawdy, piękna, dobra. To jest prawdziwa miłość”. Niech słowa wypowiedziane przez ks. Mieczysława Malińskiego towarzyszą nam i niestrudzenie przypominają o miłosierdziu – otwartym stale, nawet wtedy, gdy bramy zamknięte.

Tekst Barbara Stelmach-Kubaszczyk
foto: K.Telma
film i foto: M. Jaszczurowski 




Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter