Powiedziałabym „małe arcydzieło”, ale wykonanie tej szopki bożonarodzeniowej nie pozwala mi na użycie słowa „małe”. Powody są dwa – szopka przyjęła imponujące wymiary, zajmując znaczną część kościoła pw. św. Marii Magdalenie w Cieszynie, i najważniejsze – wykonana została nie tylko wielkim nakładem pracy i czasu, ale przede wszystkim pasji i talentu.

Jej autorem jest Pan Marek Śmierciak. Miałam to szczęście i „wymusiłam” na nim chwilę rozmowy, choć przekonana jestem, że wolałby w tym czasie naprawiać, majsterkować, ulepszać… i nie dziwi mnie to, bo oprócz iskry Bożej, którą mu dano – ma jeszcze jedną piękną cechę – skromność. Słowa woli zamieniać w czyn.

Związany ze swoją rodzimą limanowską parafią, jako ministrant i lektor w wieku piętnastu lat, pomagał przy budowie swojej pierwszej szopki. Radość z tworzenia pozostała na zawsze. Spod jego rąk wyszło wiele pięknych rzeczy.

Do szopki bożonarodzeniowej, która stanęła we wnętrzach kościoła - sam zrobił formy i odlewy gipsowych baranków. Sam uszył ubrania świętemu Józefowi i Matce Bożej... i zadbał o ozdoby. Większość rzeczy w szopce wykonał własnoręcznie, część wcześniej – część niedawno. Całość zachwyca oko, budzi ciekawość i jakoś tak naturalnie sprawia, że serce się raduje. Tyle tu piękna w każdym szczególe. Nowością w tym roku jest cała prawa strona szopki. Kaskada – niczym rzeka Olza, makieta odwzorowująca Wzgórze Zamkowe, poniżej Studnia Trzech Braci…

Nie sposób nie zachwycać się dziełem Pana Marka. Wszystko tworzy ze sobą spójną całość, jednak sam autor widzi tu jeszcze wiele do zrobienia. – W przyszłości postaram się dodać kilka elementów. Z pewnością szopka znajdzie miejsce w pobliżu bardziej rozbudowanego Cieszyna. Przy studni trzech braci, stanie fontanna ze św. Florianem. Wymianie ulegnie automatyka szopki… być może pojawi się więcej obiektów ruchomych... - wylicza mój rozmówca, przyznając, że majsterkowanie to jego wielka pasja.

Ale tego nie musi mówić, widzę to po jego radości w oczach. Sklejki, zaprawy klejowe, gips, śrubki, śrubokręty, wkrętarki... to jego świat. Dzięki tej Bożej iskierce, którą wzbogaca świat – lżej się robi na sercu... i piękniej. Przyznajcie sami.








Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter