Stary Cmentarz Żydowski w Cieszynie należy do jednych z najstarszym nekropoli judaistycznych w naszym kraju. Powstały dzięki staraniom w XVII wieku Jakuba Singera, stał się początkowo miejscem pochówków dla jego rodziny i krewnych. Przez kolejne wieki rozrastał się tworząc niezwykłe miejsce. Dziś przechodząc obok starych kamiennych tablic, nierzadko popękanych, czy rozpadających się - ma się wrażenie, że tutaj czas zatrzymał się w miejscu. Stare macewy, niejednokrotnie wzbogacane ornamentami, stoją niezłomnie od setek lat tworząc z cieszyńskiej nekropoli miejsce wyjątkowe i pełne niedopowiedzianych historii. Mimo, że przez ostatnie dziesięciolecia był przedmiotem wielu prac i publikacji, wciąż ciekawi i przyciąga uwagę wielu osób, widoczną chociażby podczas ostatniej wycieczki po Cmentarzu Żydowskim, której inicjatorem był dr Jacek Proszyk - autor wielu publikacji na temat historii i kultury żydowskiej.

W połowie XVII wieku pierwotna powierzchnia cmentarza była bardzo niewielka, zajmowała ledwie skrawek terenu, na którym obecnie się rozpościera. Dopiero z czasem, po trochu odkupywano sąsiadujące z cmentarzem tereny i sukcesywnie powiększano nekropolię. Zgodnie z religią żydowską nie można pochować w miejscu wcześniejszego pochówku kolejnej zmarłej osoby. Miejsce złożenia ciała do grobu jest przypisane tylko jednej osobie, aż do czasu przyjścia Mesjasza. Dlatego w sytuacji, kiedy brakowało miejsc do pochówku i nie było już fizycznej możliwości - zgodnie z tradycją żydowską godnego grzebania zmarłych, Żydzi nawozili na istniejący cmentarz kolejną warstwę ziemi, w której dokonywali kolejnych pochówków.

Zastanawiające jest nierówne ukształtowanie terenu na cieszyńskiej nekropoli, biegnące tuż przy ulicy Hażlaskiej, być może powstały tutaj "garb" nie jest dziełem przypadku, czy naturalnego ukształtowania terenu, lecz dziełem świadomego działania społeczności żydowskiej. "W sytuacji kiedy zabrakło miejsca, przywoziło się na teren cmentarza 2,5 m ziemi i w tej nawiezionej ziemi chowało się kolejne zmarłe osoby. Nie naruszając miejsca spoczynku osób, które tam już spoczywają, swobodnie można było dokonywać pochówku, bo ustawiono kolejne piętro. Zastanawiam się, widząc tę górkę, czy Singerowie mając niegdyś kawałeczek cmentarza nie stworzyli cmentarza z założeniem piętrowym"- mówi prowadzący.



Takie przypuszczenia pojawiają się po zwiedzeniu innych nekropoli żydowskich, jak chociażby w Pradze, gdzie nawieziona przed wiekami ziemia skrywa aż pięć pięter ułożonych warstwowo ciał. Zagadkowe jest również usytuowanie starych -wielowiekowych macew tuż obok tych znacznie młodszych… "Dziwną rzeczą jest to, że na tej górce są nagrobki np. z roku 1670 r, 1790 i tuż obok z XIX wieku w dodatku bardzo blisko siebie. Być może robiąc porządki w XIX wieku, ówcześni zarządcy cmentarza poukładali poprzewracane nagrobki w jednym miejscu tworząc swoiste lapidarium " - wyjaśnia jedną z teorii dr Jacek Proszyk.

Nie wiadomo, co w czasach Księżnej Elżbiety Lukrecji skrywała wcześniej zakupiona przez Jakuba Singera ziemia. Być może ukształtowany na tym terenie "garb" skrywał już wcześniejsze miejsca pochówku. "Trudno powiedzieć co tu było wcześniej, niektórzy mówią, że być może było tutaj tzw. „okopisko” dla cudzoziemców i innowierców. Trzeba pamiętać, że w średniowieczu szlak prowadzony przez Cieszyn to była niezwykle ważna droga spedycyjna kupców"- nadmienia dr Proszyk. Wielu z nich to Żydzi, podróżujący w interesach między Wiedniem a Krakowem. W czasach średniowiecza szlaki handlowe nie należały do bezpiecznych i wielu z kupców przypłacił podróż życiem. "Być może mieli tutaj teren poza miastem przeznaczony na „okopisko”, który później zostało sprzedane Jakubowi Singerowi przez Księżną Elżbietę Lukrecję. To są jednak legendy... nasze przypuszczenia..." - dodaje prowadzący.

Pamiętające początki cmentarza nagrobki, to najczęściej niewielkich rozmiarów stele z piaskowca, z czasem pojawiały się większe kamienne tablice zwieńczone łukami i wzbogacone o elementy ornamentyki czy symboliczne inskrypcje jak np. drzewo życia, koronę czy heraldyczne lwy. "Na początku średniowiecza Śląsk Cieszyński został przejęty przez Królestwo Czeskie, większość Żydów, jaka przybywała tutaj pochodziła z Moraw i Czech, stad ich naturalne dążenie do tej symboliki"- wyjaśnia inicjator spotkania. Inskrypcje pojawiające się na macewach są bardzo krótkie i proste. Wiele z nich ograniczają się do podania imienia zmarłego oraz daty urodzenia i śmierci, czasem pojawiały się skąpe informacje dotyczące np. bogobojności czy dobroczynności zmarłego.

Najstarsze z kamiennych nagrobków są niewielkich rozmiarów, to może tłumaczyć hipotezę, dotyczącą pochowanych na cmentarzu podróżujących przez Cieszyn niegdyś kupców. "Idąc dalej tropem tej legendy, można wnioskować, że któryś z nich został tu pochowany, i np. jego krewni mogliby zamówić nieduży nagrobek u jakiegoś kamieniarza, który można było później wrzucić na wóz kolejnemu kupcowi i po drodze ustawić w miejscu pochówku zmarłej osoby na tym cmentarzu. Dlatego wszystkie te nagrobki datowane na średniowiecze są malutkie, po to by nie były ciężkie… Natomiast nagrobki XVII wieczne, co do których trwają dyskusje...są dość duże i ciężkie, co oznacza, że były wykonywane już tutaj na miejscu" - dodaje.



Trudno dziś ocenić, która z hipotez może być bardziej wiarygodna, ale z pewnością miejsce z tak bogatą historią skrywa wiele tajemnic do wyjaśnienia.

foto i tekst Krzysztof Telma
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter