Powiedz coś... zrób... zareaguj... ujmij się za nim... krzyczy coś wewnątrz mnie, a ja... milknę, nieruchomieję, odpuszczam. A TY, ile razy w życiu mogłeś się za kimś ująć, a tego nie zrobiłeś?

Milczenie może brzmieć głośniej niż orkiestra.

Jadę autobusem i widzę, jak grupa młodych ludzi rozsiada się na siedzeniach nie zauważając nikogo oprócz siebie. Brakuje wolnych miejsc. Starsza kobieta wsiada na kolejnym przystanku... potyka się na każdym zakręcie. Obładowana siatkami, nie jest w stanie dobrze uchwycić się poręczy. Słyszę głośne przekleństwa, niesmaczne żarty młodzieży... słyszy je cały autobus, kobietę też każdy widzi, ale nikt nie reaguje. Ja też milczę. Moje słowa mogą przysporzyć mi kłopotów, to może być niebezpieczne. Milczenie dudni mi w uszach. Słyszę je, czy moi współpasażerowie też słyszą swoje?

Jestem w grupie znajomych. Ktoś opowiada niesmaczny żart, obrażając przy okazji obcokrajowców. Słychać głośny śmiech. Przez moment zastanawiam się, czy tylko mi nie przypadł do gustu, ale nie chcę się wyłamywać. Dołączam do grupy rozśmianych osób. Trudno być indywidualnością w „stadzie wron”, trudno wstać i powiedzieć” „ludzie dajcie spokój to nie jest śmieszne. To obraża człowieka”. A jednak milczę. Nie robię nic. Nie mówię nic, żeby nie wyjść na „zahukaną”, „nadętą” osobę...

Swoje sumienie wyciszam również wtedy, gdy słyszę obelgi ojca rzucane w stronę 5-letniego chłopca. „Nie wtrącaj się. To nie twoja sprawa” - ta myśl na moment zagłusza pierwszą, która dudni w mojej głowie, niczym pneumatyczny młot „odezwij się”.

Znowu nie robię nic.

Nie powiedziałam nic, kiedy „porządni” ludzie obrzucali błotem bezdomnego przed supermarketem. Kobiecie, która prosiła o jedzenie – kupiłam co chciała, ale nie spytałam, jak poradzi sobie jutro...Milczałam wiele razy, wiele razy pomijałam milczeniem sytuacje, które mogły skrzywdzić człowieka. Nie wstawiłam się za koleżanką z pracy, choć całym sercem byłam za nią... Nie zwróciłam uwagi kobiecie, która palcem pokazywała na wytatuowanego mężczyznę i na głos komentowała jego wizerunek... Nie przerwałam plotek...

Wiele razy w życiu milczałam, ile razy milczałeś Ty? Ile razy ująłeś się za kimś? Ile razy posłuchałeś wewnętrznego głosu, który mówił „zrób coś”? Zbyt wiele razy odpuściłeś – prawda? Pora to zmienić, wyjść przed szereg, nie bać się kompromitacji, nie bać się, że sami na tym ucierpimy. Bardziej cierpimy, gdy nie znajdujemy nic o co warto walczyć.

Barbara Stelmach-Kubaszczyk
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter