W dniach od 28- 30 sierpnia br. z Parafialnym Klubem Kulturalnym „Beczka” odbyliśmy pielgrzymkę do Lublina i Zamościa. W pierwszym dniu naszej pielgrzymki po przybyciu do Lublina udaliśmy się do byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku, funkcjonujący w latach 1941-1944.

Jak nam przekazała nasza przewodnik Iwona Kwiecińska – Goździk: nazwa właściwa obozu brzmiała KL Lublin i tak obóz był nazywany oficjalnie od 1943 roku. Potoczna nazwa „Majdanek”, pochodzi od dzielnicy Lublina (Majdan Tatarski) i powstała pośród mieszkańców . Nazwy „Majdanek” używali jednak niekiedy w oficjalnych dokumentach również i sami Niemcy.

Majdanek uchodził za jeden z najbardziej prymitywnych obozów, w którym panowały katastrofalne warunki bytowe. Drewniane baraki, zwłaszcza typu stajennego, nie chroniły więźniów przed warunkami atmosferycznymi. Zimą do baraków wstawiano dwa niewielkie piecyki, które nie były w stanie ogrzać tak dużych i nieszczelnych pomieszczeń. Na Majdanku więziono ogółem około 150 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci różnych narodowości. W pierwszym okresie istnienia obozu większość osadzonych stanowili jeńcy sowieccy wykorzystywani jako siła robocza. Masowo ginęli oni w obozie na skutek prymitywnych warunków bytowych, epidemii tyfusu oraz brutalnego traktowania ze strony załogi. Przez obóz przeszło ok. 150 000 osób.  Według ostatnich badań na Majdanku  ofiar było 78 000, z czego 59 000 to Żydzi. W 1947r. Utworzono Państwowe Muzeum na Majdanku, w 1969r. odsłonięto pomnik Walki i Męczeństwa na Majdanku.

Z Majdanku udaliśmy do do Lublina, do Centrum Spotkania Kultur, to imponująca i stworzona z rozmachem budowla, która stanowi centrum życia kulturalnego regionu. W wymagającym projekcie, autorstwa architekta Bolesława Stelmacha, wykorzystano nowoczesne rozwiązania architektoniczne. Szkło w połączeniu z industrialną aranżacją Centrum Spotkania Kultur stworzyło niezwykły budynek, stanowiący esencję współczesnej architektury. W przeszklonych wnętrzach Centrum Spotkania Kultur swoje miejsce znajdzie kino studyjne, organizacje pozarządowe oraz różnorodne środowiska artystyczne. Ta kulturotwórcza przestrzeń jest również miejscem spędzania wolnego czasu. Kawiarnia oraz czytelnia umieszczona na oszklonym dachu pokrytym roślinnością przyciąga rzesze turystów.

Z Centrum udaliśmy się do KUL, który zwiedziliśmy tylko na zewnątrz łącznie z wewnętrznym dziedzińcem na którym umiejscowiony jest pomnik papieża św. Jana Pawła II z ks. prymasem kardynałem  Stefanem Wyszyńskim.

Katolicki Uniwersytet Lubelski, został założony 27 lipca 1918 roku jako Uniwersytet Lubelski z inicjatywy ówczesnego rektora Akademii  Duchowej w Petersburgu  (powstałej w 1842 roku) ks. Idziego Radziszewskiego. Po wyrażeniu zgody na utworzenie uniwersytetu przez konferencję biskupów polskich w Warszawie z udziałem Achillesa Ratti (późniejszego papieża Piusa XI), uruchomiono naukę na wydziałach: Teologicznym, Prawa Kanonicznego, Prawa i Nauk Społeczno -Ekonomicznych oraz Nauk Humanistycznych. Oficjalnie KUL wznowił swą działalność 21 sierpnia 1944 r., jako pierwszy uniwersytet w Polsce po okupacji niemieckiej.

W kościele akademickim pw. Świętego Krzyża uczestniczyliśmy w Mszy świętej sprawowanej przez naszego opiekuna duchowego ks. proboszcza Stanisława Wawrzyńczyka. Po dniu pełnych wrażeń udaliśmy do hotelu na obiadokolację i zasłużony odpoczynek. Drugi dzień naszego pielgrzymowania rozpoczęliśmy od zwiedzania muzeum znajdującego się w lubelskim zamku, a zwłaszcza perełki- kaplicy zamkowej. Kaplica zamkowa Trójcy Świętej jest jednym z najcenniejszych zabytków sztuki średniowiecznej w Polsce i w Europie. Doskonałe zespolenie gotyckiej architektury z bizantyńsko- ruską polichromią wnętrza czyni z niej zabytek unikatowy w skali międzynarodowej.

Gotycka, dwukondygnacyjna kaplica, będąca częścią gotyckiego zamku wzniesionego przez króla Kazimierza Wielkiego, powstała w drugiej połowie XIV wieku. Jako kaplica królewska służyła głównie potrzebom monarchów, którzy przebywali tu często, szczególnie w czasach dynastii Jagiellońskiej. W czasie 48-letniego panowania Władysław Jagiełło gościł w Lublinie 35 razy, tutaj w 1386 roku na zjeździe szlachty koronnej został powołany na tron polski. To on nadał świątyni królewski charakter. Na jego zlecenie w początku XV wieku malarze ruscy pod kierunkiem bliżej nieznanego mistrza Andrzeja pokryli wnętrze kaplicy malowidłami bizantyńsko-ruskimi.

W XVI wieku budowla otrzymała renesansowy portal, a w XVII wieku szczyt fasady frontowej w stylu renesansu lubelskiego. W trakcie obrad sejmu w 1569 roku, na którym podpisano unię lubelską przez kilka miesięcy gościł na Zamku król Zygmunt II August. 29 czerwca 1569 roku w kaplicy odbyło się uroczyste nabożeństwo dziękczynne. Na ścianach kaplicy zachowały się wyryte daty, a na obudowie schodów prowadzących na chór napis „unia facta est cum Ducatus Lytwanie” potwierdzający zawarcie unii. W wieku XVII, podczas wojen szwedzkich i kozackich, zamek uległ zniszczeniu. Z zabudowy wzgórza zamkowego ocalały Kaplica Trójcy Świętej oraz późnoromańska wieża z XIII wieku. W latach 20. XIX wieku w miejscu dawnego zamku królewskiego wzniesiono obecny budynek w stylu neogotyckim z przeznaczeniem na więzienie. W czasie przebudowy średniowieczne malowidła zostały zakryte warstwą zaprawy i pobiały wapiennej.

W 1899 roku malarz lubelski Józef Smoliński zwrócił uwagę na fragmenty polichromii widoczne pod warstwą odpadającej pobiały wapiennej. Odsłonił scenę na obudowie schodów prowadzących na emporę oraz wykonał jej kopię i opis, trafnie łącząc przedstawienie z wizerunkiem fundatora malowideł. Przypadkowe odkrycie Smolińskiego spotkało się z zainteresowaniem Akademii Umiejętności w Krakowie, a także Carskiej Komisji Archeologicznej w Petersburgu. W 1917 roku rozpoczęły się pierwsze prace przy konserwacji polichromii. Wydarzenia z czasów drugiej wojny światowej, a także dziesięciolecia powojennego w znacznym stopniu przyczyniły się do pogorszenia stanu malowideł. W 1976 roku rozpoczęto ostatni, kompleksowy etap zabezpieczenia technicznego budynku kaplicy oraz konserwacji polichromii. Oryginalne malowidła odsłonięto spod wielu przemalowań, reperacji i łat tynkowych. Wieloletnią konserwację zakończono w 1997 roku.

Z muzeum zamkowego udaliśmy się na krótki spacer po lubelskiej starówce. Zwiedziliśmy bazylikę mniejszą pw. Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika ojców dominikanów. w którym mieliśmy Mszę świętą. Po zakończonej Eucharystii udaliśmy do Kozłówki. Pałac w Kozłówce to – zespół pałacowo-parkowy rodziny, Zamoyskich. Obecnie pałac jest siedzibą muzeum. We wnętrzach, które zachowały autentyczny wystrój z przełomu XIX wieku i XX wieku w tym: neobarokowe i neoregencyjne plafony, piece z miśnieńskich kafli, marmurowe kominki, dębowe parkiety, zgromadzona jest również niezwykła kolekcja malarstwa (przeważają portrety rodzinne oraz kopie arcydzieł malarstwa europejskiego), mebli, rzeźb, luster, kobierców, porcelany, złoconych brązów i sreber, które swego czasu stanowiły dawne wyposażenie pałacu. Wnętrza są doskonale utrzymane i posiadają nieporównywalny w Polsce i bardzo rzadki w Europie stopień autentyzmu. W budynku dawnej powozowni znajduje się jedyna w Polsce Galeria Sztuki Socrealizmu znana również jako „Muzeum Socrealizmu”. Galeria zawiera zbiory z I połowy lat 50. XX wieku, które liczą ponad 1600 rzeźb, rysunków, obrazów, grafik i plakatów. Są wśród nich dzieła ówczesnych czołowych polskich artystów. Swoistym dopełnieniem galerii są stojące na zewnątrz zdemontowane pomniki Bolesława Bieruta, Włodzimierza Lenina oraz Juliana Marchlewskiego. Z Kozłówki udaliśmy się do Lublina, gdzie zwiedziliśmy jeszcze stare miasto oraz lubelską katedrę. Późnym wieczorem udaliśmy się na spoczynek do naszego hotelu.

W ostatnim dniu naszego pielgrzymowania po ziemi lubelskiej udaliśmy się do sanktuarium świętego Antoniego w Radecznicy. W tym przepięknym sanktuarium uczestniczyliśmy w Mszy świętej pod przewodnictwem ks. Stanisława. Po sanktuarium oprowadził nas brat Damian który opowiedział nam jego historię.

Jest to wyjątkowa miejscowość, ponieważ od 1664 roku dzieją się tam cuda, aż do dziś. A zaczęło się na Łysej Górze, na której mieszkańcowi o imieniu Szymon objawił się Święty Antoni i poprosił o wzniesienie kapliczki ku jego czci. Władze na to nie pozwoliły, więc w miejscu objawienia stanął drewniany krzyż. To jednak nie zraziło Świętego, który nadal otaczał łaską modlących się w miejscu objawienia. Po przybyciu bernardynów w 1667 roku powstał kościół i klasztor. Duża ilość cudów ściągała do wioski coraz więcej wiernych. Kościół został podniesiony do rangi sanktuarium i jest jedynym w Polsce, gdzie objawienia Świętego Antoniego z Padwy zostały uznane za prawdziwe przez Stolice Apostolską. Będąc już w Radecznicy warto wstąpić do pięknie usytuowanej Kapliczki na wodzie.

Cudowny wizerunek Świętego Antoniego został namalowany w XVIII w. Przedstawia Świętego w franciszkańskim habicie, który obejmuje Dzieciątko Jezus. W prawej dłoni trzyma białą lilię jako symbol czystości i niewinności. Na skutek pożaru, który wybuchł w kościele w 1995 r., słynący łaskami wizerunek Świętego Antoniego uległ zniszczeniu. W ołtarzu głównym sanktuarium umieszczono nowy obraz namalowany przez Jerzego Kumalę. W miejscu objawień Świętego Antoniego, na tzw. Łysej Górze początkowo wzniesiono drewniany krzyż. W 1667 r. sufragan chełmski Mikołaj Świrski ufundował drewniany kościół i niewielki klasztor dla sprowadzonego do Radecznicy zakonu bernardynów. Kościół ten okazał się jednak niewystarczający do obsługi licznie przybywających tu pielgrzymów. W związku z tym w latach 1686-93 wybudowano obecną, barokową świątynię. Autorem projektu był Jan Michał Link. Od 1869 r. kościół był użytkowany przez unitów, a w 1882 r. oddany prawosławnym, co wpłynęło na wystrój kościoła. Od 1916 r. opiekę nad świątynią przejęli ponownie katolicy. Z czasem przywrócono jej pierwotny wygląd, usuwając bizantyjski charakter. W latach 1928-30 wykonano barokowy ołtarz główny, w którym umieszczono obraz Świętego Antoniego. Z lewej strony nawy znajdują się ołtarze: Świętego Franciszka, Serca Pana Jezusa, Matki Bożej Bolesnej, natomiast po prawej – Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, Świętego Józefa oraz Chrystusa Ukrzyżowanego. Do kościoła prowadzą trzy kondygnacje schodów i rozciągająca się wzdłuż całej fasady szeroka arkadowa loggia. W dniu 30 lipca 1995 r. w kościele wybuchł pożar, który zniszczył ołtarz główny, polichromię i cudowny obraz Świętego Antoniego. Z inicjatywy wiernych i przy ich materialnym wsparciu udało się w ciągu kilku miesięcy odrestaurować świątynię.

Sanktuarium w Radecznicy jest jedynym sanktuarium w Polsce, gdzie objawienia Świętego Antoniego z Padwy zostały uznane przez Stolice Apostolską za prawdziwe. Od 4 lipca 2015 roku sanktuarium, dzięki decyzji papieża Franciszka, nosi tytuł bazyliki mniejszej. Z Radecznicy udaliśmy się do Zamościa. Zamość jako prywatne miasto założył Jan Zamoyski - kanclerz wielki koronny, który zlecił włoskiemu mistrzowi Bernardo Morando zaprojektowanie miasta idealnego - twierdzy, która miała za cel chronić włości Zamoyskich. Tak właśnie powstał Zamość, nazywany Padwą Północy, prawdziwe arcydzieło polskiego renesansu. Z braku czasu w Zamościu zwiedziliśmy Rynek oraz Twierdzę Zamość.

Rynek w Zamościu to jeden z najbardziej niesamowitych placów w Europie. Pochodzi z XVI wieku i jak przystało na miasto idealne, ma wymiary 100 x 100 metrów, a przy każdej pierzei, z której odchodzi jedna ulica, stoi po osiem pięknych kamienic z podcieniami. W sercu Rynku stoi symbol miasta - Ratusz w Zamościu. To wspaniała barokowa budowla z okazałymi, wachlarzowymi schodami i wysoką wieżą

Twierdza Zamość powstała w latach 1580-1618, wraz z Miastem Idealnym Zamościem na zlecenie Jana Zamoyskiego, wg projektu włoskiego architekta Bernardo Morando. Później twierdzę kilka razy modyfikowano. Dziś składa się na nią kilka udostępnionych elementów, w tym najbardziej okazały Bastion VII przy ulicy Łukasińskiego (z galerią handlową i Podziemną Trasą Turystyczną), Bastion I, II i III .

Zamość to zdecydowanie interesujące miejsce, do którego warto się wybrać. Mam tylko cichą nadzieję,że jeszcze tu powrócimy, by pobyć dłużej w tym pięknym mieście. Po zjedzonym obiedzie udaliśmy się w kierunku Bielska-Białej, gdzie szczęśliwie dojechaliśmy w późnych godzinach wieczornych. W imieniu wszystkich pielgrzymów pragnę podziękować naszej pani przewodnik Iwonie Kwiecińskiej – Goździk, że pokazała nam w tak krótkim czasie piękno ziemi lubelskiej. Wielki szacun Iwonko za przekazaną nam niesamowitą wiedzę, którą posiadasz i nam ją przekazałaś. Dziękuję...

Mam wiele pytań co to jest PKK „Beczka”? O tuż pragnę wyjaśnić, że jesteśmy i działamy przy parafii świętego Maksymiliana Kolbe w Bielsku-Białej Aleksandrowicach. Jest nas paru zapaleńców co chcą coś zrobić dla parafian. Sami, we własnym zakresie bez biura podróży załatwiamy począwszy od autokaru aż po hotel. Miejsca które chcą zobaczyć parafianie konsultujemy zawsze w autokarze podczas naszych wojaży po kraju. Opiekunem duchowym oraz „szefem” jest kapłan z parafii wyznaczony przez księdza proboszcza. W ramach PKK „Beczka” jeździmy po całym kraju jak i również za granicę. Organizujemy pielgrzymki jedno lub wielodniowe w zależności od zapotrzebowania i konsultacji z parafianami, jak również wyjazdy na spektakle teatralne, operowe i operetkowe.

 Na zakończenie pragnę dodać, że jeżdżą z nami nie tylko parafianie, ale również osoby z całego Bielska-Białej oraz okolic jak zdążą zapisać się na listę. Jest nam  przykro, że nie wszyscy chętni mogą jechać z nami, ale  autobusy mają określoną ilość miejsc.

Tekst i foto: Marian Szpak



























Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter