W dniu 14 listopada br. w bielskiej katedrze ks. biskup Piotr Greger odprawił Mszę świętą z okazji przypadającej w tym roku 50 rocznicy pożaru w czechowickiej  rafinerii. Przy ołtarzu wraz z ks. biskupem Piotrem modlili się ks. Antoni Młoczek Proboszcz katedry oraz  ks. Stanisław Sojka – senior.

W wygłoszonej homilii ks. biskup Piotr nawiązując do tragedii w Czechowicach -Dziedzicach powiedział : ”Przedostatnia niedziela roku kościelnego zaprasza do spojrzenia na to, co wyznacza sens naszych trudów, poświęceń, ofiar i wyrzeczeń - ku prawdzie o zmartwychwstaniu umarłych. Liturgia Kościoła przepełniona duchem mądrości podsuwa nam dzisiaj myśl, abyśmy odwrócili perspektywę i spojrzeli na własne życie od strony czekającej nas wieczności. Przecież ludzkie istnienie często nabiera pełnego sensu dopiero wtedy, gdy jest widziane niejako od końca. Gdy ludzkie życie na ziemi dobiegło końca, gdy zabrakło wśród nas kogoś, kogo kochaliśmy, kto był nieodłącznym elementem codziennego pejzażu, dopiero wtedy - właśnie z perspektywy jego śmierci - zaczynamy głębiej rozumieć sens i wartość życia. Przywołujemy dziś dramatyczne i tragiczne zarazem wydarzenia sprzed półwiecza, kiedy w czerwcu 1971 roku w czechowickiej rafinerii nafty miał miejsce pożar. Żywioł pochłonął wtedy 37 osób, a ponad 100 ludzi zostało rannych. To były chwile, w których ludzie pomimo różnic i dzielących granic zwarli szyki i przyszli z pomocą, narażając swoje zdrowie i ryzykując utratą własnego życia. To był czas, kiedy pomiędzy Polską a ówczesną Czechosłowacją istniała twarda granica, na której przekroczenie potrzeba było sporo - nie zawsze skutecznego - zabiegu. W wielu sytuacjach człowiek był traktowany na granicy - przekraczając ją legalnie - jako potencjalny przestępca. Pomimo tej anormalnej sytuacji, pomoc w walce z żywiołem ognia przyszła także od strażaków zza naszej południowej granicy, wobec dramaturgii tych wydarzeń najważniejszy był człowiek, jego życie i zdrowie. Wyrażamy dziś wdzięczność, a w modlitwie pamiętamy o wszystkich, dla których niesienie pomocy podczas czechowickiego pożaru było zadaniem najważniejszym; temu zadaniu wszystko inne było podporządkowane”.

W dalszej części homilii ks. biskup Piotr nawiązał do  rozpoczynającego się w dniu 14 listopada br. czasu synodalnego na poziomie parafialnym. „Jest to, owszem, synod biskupów, ale synod nie jest potrzebny papieżowi czy biskupom, ale całemu Kościołowi. Synod nie jest żadnym przejawem demokratyzacji Kościoła - jakby niektórzy chcieli i czego oczekują - ale jest to czas wspólnego kroczenia tą samą drogą, wyznaczaną przez Bożego Ducha. W obrębie synodu biskupi stanowią jeden z członów, którego istotną częścią jest papież. Dlatego nie może być mowy o synodzie bez papieża, który jest głową całego kolegium biskupiego. To papież zwołał synod, zainaugurował ten niezwykły czas w Rzymie (17 października br.) i zaprosił wszystkich do twórczej dyskusji. Synod jest sprawą całego Kościoła, mamy ten czas przeżywać w kontekście słów stanowiących o naturze Kościoła (komunia - uczestnictwo - misja). To ma być czas uważnego wsłuchiwania się w głos tych, którzy czują się odpowiedzialni za Kościół jutra. Synod to wspólne kroczenie po drogach wiary, a nie miejsce konfrontacji różnych sił i stanowisk. To nie jest czas na destrukcyjne polemiki, to nie czas na wypowiadanie własnych, subiektywnych emocji. Synod to czas poszukiwania Bożej diagnozy i Bożego zamysłu wobec Kościoła. Istotą synodu, tego wspólnego kroczenia, nie jest to, co my myślimy o Bogu i Kościele, ale to, co Bóg myśli o nas: jakie ma wobec nas oczekiwania, do czego nas zobowiązuje, jakie stawia wobec ludzi Kościoła wyzwania. Kościół na świętości stoi, a jego kamieniem węgielnym jest Jezus Chrystus, który w Kazaniu na Górze wzywa każdego z nas do świętości: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5, 48).  Wszystko, co zostało przeżyte od początku czasów, rozwija się i zmierza do dnia, kiedy zniknie świat stary, a rozpocznie się nowy, który Bóg Ojciec dla nas przygotował. Zmierzamy do kresu, każdy dzień jest zapowiedzią tego ostatniego, jest kolejnym krokiem zbliżającym człowieka do momentu przekroczenia progu wieczności. Każdego dnia coraz cieńsza staje się granica pomiędzy naszym życiem tu, a naszym życiem tam. To perspektywa pełna pokoju i nadziei, bo przecież zmierzamy tam, gdzie po drugiej stronie czeka kochający Ojciec z szeroko rozwartymi ramionami. Jakie będzie spojrzenie w oblicze Ojca, który ukształtował nas od łona matki i który każdego zna po imieniu? Jakie będzie nasze spojrzenie na Tego, który wie o nas wszystko, także o naszych najciemniejszych stronach, których się wstydzimy i za nie żałujemy? Jakie będzie nasze spojrzenie w twarz Boga, który pomimo tego wszystkiego, nie przestaje nas jednak kochać”.

Uroczystemu charakterowi liturgii nadały bardzo liczna obecność pocztów sztandarowych straży pożarnych, przedstawicieli władz samorządowych, wojska, straży pożarnych i harcerzy. W liturgii uczestniczyła Orkiestra Dęta z Bestwiny z siedzibą w Kaniowie, która po zakończeniu liturgii wykonała wspaniały koncert na placu katedralnym. Inicjatorami Mszy świętej w bielskiej katedrze był bielski KIK oraz Michał Kobiela autor dwóch albumów- „ Tym, którzy odeszli” oraz „Wciąż widzą tamten ogień”-  tragedii sprzed 50- lat.

Na zakończenie pragnę przypomnieć, że 2 października br. w bielskiej katedrze odbył się koncert „Pamiętamy , Będziemy Pamiętać”, poświęcony 50 – rocznicy pożaru czechowickiej rafinerii.

Tekst i foto: Marian Szpak
















 

Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter